Nie ma chyba na świecie kobiety, która nie wierzyłaby w moc kremu, balsamu i innych takich preparatów. W końcu w dbaniu o cerę i walce z niedostatkami urody za pomocą różnych specyfików ćwiczymy się od tysiącleci – wystarczy wspomnieć o Kleopatrze i jej kąpielach w oślim mleku. Dziś, dzięki uprzejmości międzynarodowych koncernów kosmetycznych, już nie musimy uganiać się za oślicami, aby należycie zadbać o swoje ciało – wystarczy wejść do pierwszego z brzegu sklepu z kosmetykami, by zaopatrzyć się w specyfiki dobre na wszystko!

Czego tam nie ma! Półki sklepowe po prostu uginają się od różnego rodzaju preparatów. Rozmaite kremy do różnego rodzaju cery – na dzień czy noc, kremy pod oczy, do rąk czy na paznokcie, preparaty usuwające stary naskórek i rozjaśniające przebarwienia, balsamy do całego ciała, żele ujędrniające, specjalne kremy do stóp.. Maseczki: regenerujące, rozświetlające czy nawilżające, mgiełki do odświeżania, toniki i inne cudeńka, po których nasze twarze wyglądać będą młodziej/piękniej/radośniej (niepotrzebne – skreślić). Rozmaite olejki, piany i płyny do kąpieli, pachnące, wyjątkowe kule, które zamieniają kąpiel we własnej wannie w niezwykłą przygodę.. Szampony zwykłe i barwiące ;) , odżywki i płukanki – przy takim arsenale nasze włosy po prostu nie mają szans wyglądać źle. Lista dostępnych na rynku kosmetyków jest naprawdę długa i zwyczajnie nie da się o wszystkich wspomnieć – tak samo trudno byłoby znaleźć dziś choć jedną kobietę, która nie miałaby w swoim domu przynajmniej jednego opakowania kremu (choćby wazeliny do rąk, ale się znajdzie).

Pojawia się tylko pytanie: jak jest ze skutecznością tych wszystkich tubeczek z kremami, pudełeczek z mazidłami i butelek z płynami o przeznaczeniu wszelakim? Cóż, producenci kosmetyków na wyścigi przekonują nas, że ich produkty są: a) niezbędne do życia, b) zapewniają gładkość, usuwają nadmiary i tuszują braki, c) i w związku z tym są lepsze, niż inne, bo – patrz: a, b, c…

A jak jest naprawdę? To już muszą ocenić ich posiadaczki, wytrwale buszujące wśród sklepowych półek w poszukiwaniu kolejnego wspaniałego kremu/toniku/balsamu. Jedno tylko jest pewne: aby dany specyfik zadziałał, nie wystarczy go kupić, przynieść do domu i postawić na półce. Należy go również… używać, ;) a z tym to już różnie bywa…