Zanim zadzwonisz po serwis
Usterki, awarie mniejsze lub większe - to częste problemy, z jakimi stykamy się w codziennej pracy salonu solaryjnego. Im starsze i bardziej wyeksploatowane urządzenia - tym problemy te są częstsze. Niektórzy próbują radzić sobie z nimi na własną rękę, inni od razu dzwonią po serwis. Który z tych sposobów jest lepszy? Jednoznacznie nie da się tego powiedzieć, wszystko zależy od indywidualnych przypadków. Jedno jest pewne - przed wezwaniem serwisu warto się trochę potrudzić, bo praca ta nigdy nie pójdzie na marne. Nawet jeśli sami nie zdołamy nic zrobić, będziemy lepiej przygotowani do rozmowy z serwisantem, który dzięki konkretnym informacjom może zaoszczędzić czas podczas naprawy i lepiej przygotować się na przyjazd, zabierając niezbędne do naprawy części.
Bez profesjonalnego serwisu prowadzenie działalności solaryjnej jest bardzo trudne - jeśli w ogóle możliwe. Jest on konieczny zarówno do niezawodnej pracy urządzenia, jak i do utrzymania jego gwarancji (jeśli kupiło się solarium nowe) oraz często niezbędny przy usterkach. Świadomie piszę "często", a nie "zawsze". Wbrew pozorom nie zawsze istnieje bowiem konieczność sięgnięcia po telefon, gdy urządzenie odmawia posłuszeństwa. Jest szereg rzeczy, o których warto wiedzieć. Ta wiedza to czysta oszczędność i zwiększenie zysków podnoszących opłacalność naszej inwestycji.Jednak nie tylko o kieszeń tu chodzi. Okazuje się bowiem, że istnieją w naszym kraju rzetelne serwisy, które nie są wcale zadowolone z interwencji polegających na odkurzeniu filtra wlotu powietrza i wystawieniu faktury na 350 zł - z czego 280 to koszty dojazdu. Dlaczego nie są zadowolone? Przecież zarobili pieniądze i powinni się cieszyć! Z drugiej jednak strony pozostawiają rozgoryczonego klienta, który zapłacił 350 złotych za 5 minut odkurzania i 40-minutowe szkolenie - jak w przyszłości radzić sobie z podobnym drobiazgiem samodzielnie. Za to ostatnie klient powinien być wdzięczny, ponieważ zdobyta wiedza uchroni go przed kolejnym bezsensownym wydatkiem.Przytoczony przypadek to przykład działania solidnej firmy, która oprócz zysku ma jeszcze na uwadze dobro i zadowolenie klienta. A przecież mogło być inaczej. Gdyby serwis był nieuczciwy i nierzetelny, nastawiony wyłącznie na zysk, klient nie dowiedziałby się, za co w rzeczywistości zapłacił, przeciwnie - mogłoby się to skończyć znalezieniem kilku fikcyjnych problemów i fakturą opiewającą na jeszcze wyższą kwotę.W takich wypadkach często spotykamy się z nieuczciwością, występującą na co dzień i dotyczącą chyba wszystkich dziedzin życia. Z tego właśnie powodu zdecydowaliśmy się na wznowienie działu SERWIS. Dziś omówimy jeden z tematów: awarię lampy solaryjnej oraz zachowania właściciela - tego bardziej i mniej uzdolnionego technicznie, a także tego, który sam odważy się zaglądnąć do środka często bardzo drogiej maszyny, bez której prowadzenie solarium byłoby niemożliwe.
Lampa wysokociśnieniowa i jej awaria
Wstęp
Przed przystąpieniem do diagnozy wyeliminujmy sprawy oczywiste, które jednak się zdarzają. Jeśli nie świecą 2 z 5 halogenów, powodem może być to, że po prostu zostały wyłączone przełącznikiem znajdującym się w tunelu opalającym - mógł to zrobić klient, który nie chciał zbyt mocno opalać twarzy. Urządzenia starszego typu nie miały stopniowej bądź płynnej regulacji mocy lamp halogenowych i jej ograniczenie realizowane było po prostu całkowitym wyłączeniem części tych lamp
Oprawa
Przy lampach wysokociśnieniowych nie ma tyle możliwości awarii co przy świetlówkach. Halogen albo świeci, albo nie. Nie ma też przypadku, w którym próba założenia nowego halogenu mogłaby go zniszczyć - jeśli przed taką próbą sprawdzimy stan techniczny oprawki. Jeżeli jest zniszczona, to najczęściej jest to nadpalenie styku widoczne również gołym okiem na samym halogenie po jego wyjęciu. Co należy wtedy wiedzieć? Jeśli włożymy nową lampę halogenową w nadpaloną oprawkę, to nie będzie ona miała pełnego styku i już podczas zapłonu nastąpi niepotrzebne zniszczenie powierzchni oprawki nowego halogenu. To samo będzie, jeśli opalony halogen włożymy do nowej oprawki. Takie przypadki mogą się nam zdarzyć tylko wtedy, gdy chcemy wymienić halogen, a pod ręką nie mamy fabrycznie nowego. Nie czyńmy tego - lepiej zaczekać, aż dostaniemy nowe. Ewentualnie można bardzo dokładnie wyczyścić powierzchnię z nalotu i nawet ją wypolerować, tak mocno, jak tylko to w domowych warunkach będziemy w stanie zrobić.Aby zamknąć temat oprawki, należy również wspomnieć, iż częstą przyczyną zbyt długiego zapalania się lampy halogenowej jest właśnie uszkodzona oprawa. W takim przypadku należy bezwzględnie zacząć od dokładnych jej oględzin. Dlaczego oprawa może być uszkodzona? Przyczyn może być kilka, a najczęstszą z nich jest niedokładne włożenie halogenu do oprawy, co powoduje brak kontaktu całej powierzchni styku i ograniczenie tym samym możliwości przepływu dużych prądów. Zbyt mały przekrój jest powodem nadmiernego nagrzewania się końcówek styków, wiodącego do ich nadpalania. Cierpi wówczas zazwyczaj zarówno oprawa, jak i samo źródło światła, czyli halogen. Drugim powodem jest utrata sprężystości materiału, z którego wykonana jest oprawa; to powoduje podobne zjawisko poprzez zbyt mały nacisk na styki. Najczęściej zdarza się to w starszych oprawach halogenów, typu R7S o mocy od 300 do 500 W.
Wymiana na nowy
Jeśli halogen nie działa, a oględziny wykazały, że jego oprawa jest dobra, nic nie stoi na przeszkodzie, by wymienić go na nowy. Tu ważna uwaga: nie podejmujmy przedwczesnej decyzji o wyrzuceniu starego, tego "uszkodzonego". Może się bowiem okazać, że problem tkwi w układzie zapłonowym lub zasilającym. Jeśli więc nowy halogen zaświeci, to problem przestaje istnieć. W przeciwnym razie nie pozostaje nam nic innego, jak po sprawdzeniu przewodów zasilających oprawę halogenu sięgnąć po telefon i zadzwonić po serwis.To jest właśnie ten moment, w którym zasada "zrób to sam" traci zastosowanie. Dlaczego? Ponieważ układ zasilający halogen to układ wysokonapięciowy, którego napięcie sięga 5000 V, a części do jego naprawy i tak nie będziemy posiadać, ani w salonie, ani w skrzynce narzędziowej swojego samochodu. Zapłonników, oprawek i całych układów zasilających nie znajdziemy również sklepach AGD ani w hurtowniach elektrycznych.Podczas "operacji" na halogenach należy pamiętać o jednej ważnej sprawie. Nie wolno ich dotykać gołymi palcami. Dotyczy to głównie bańki szklanej, która rozgrzewa się podczas pracy do temperatury kilkuset stopni i tłuszcz lub zabrudzenia mogłyby spowodować jej uszkodzenie.
Zapala się i gaśnie
Na koniec omówimy przypadek, kiedy halogen zapala się i gaśnie podczas pracy urządzenia. Przy długich seansach opalania zjawisko to może wystąpić kilkakrotnie. Przyczyną tego nie będzie najprawdopodobniej wada halogenu ani oprawki czy układu zapłonowego, lecz układ zabezpieczenia termicznego samego halogenu. Jak wspomnieliśmy, powierzchnia halogenu jest niewyobrażalnie gorąca. Dotknięcie go ręką (nawet w rękawiczce) może grozić poważnym, bardzo głębokim poparzeniem skóry. Z tym ciepłem urządzenie "musi coś zrobić" - w przeciwnym razie jego nagromadzenie i spotęgowana w ten sposób energia powodowałaby topienie się elementów obudowy całego urządzenia. Obudowy te są wykonane z tworzyw sztucznych - może i trudno palnych, ale na pewno nieodpornych na topienie się w zetknięciu z ekstremalną temperaturą.Producenci urządzeń poradzili sobie z tym za pomocą dobrego, sprawnego systemu wentylacji, specjalnie projektowanego między innymi z myślą o chłodzeniu halogenów. Jeśli z jakiegokolwiek powodu nie działa on poprawnie, to specjalny wyłącznik termiczny czuwający nad maksymalną temperaturą pracy wyłączy dopływ energii do lampy halogenowej i robi to często dla każdej z osobna.Powodem zbyt małej sprawności układu chłodzącego może być uszkodzenie wentylatora bądź brak wystarczającej ilości powietrza chłodzącego lampy.Jeśli już mówimy o braku powietrza, to zadajmy sobie pytanie, skąd jest ono brane i jak dostaje się do urządzenia. Czy może ono napotkać jakąś przeszkodę? Jedyną przeszkodą jest dyżurny i obowiązkowy filtr powietrza chroniący całe urządzenie przed zapyleniem, wpływającym bezpośrednio na jego sprawność i wydajność opalania. Jeśli właśnie tu powietrze spotka silnie zabrudzony i tym samym zapchany filtr, to trudno mu będzie dotrzeć do miejsca, w którym miałoby spełniać swoje zadanie, polegające na ciągłym schładzaniu halogenu. Na tym drobnym, ale jakże ważnym przykładzie widzimy przy okazji również to, jaką rolę w prawidłowym i bezawaryjnym działaniu urządzenia może spełniać regularny jego przegląd, i to nie tylko ten wykonywany przez autoryzowany serwis - również ten dotyczący właściciela i dokładnie opisany przez producenta w instrukcji użytkowania i eksploatacji. Warto o tym pamiętać i często sięgać po taką instrukcję, dzięki temu znacznie rzadziej będziemy zmuszeni dzwonić po serwis. W wielu przypadkach nie będzie on nam w ogóle potrzebny, bo dzięki tej wiedzy nie dojdzie do żadnej awarii urządzenia.W następnej części naszego cyklu zajmiemy się lampami niskociśnieniowymi, czyli świetlówkami. Wszystkich Czytelników zainteresowanych publikacjami w tym dziale prosimy o uwagi i ewentualne podpowiedzi dotyczące tematyki, która Państwa interesuje, lub przypadków z życia, którymi chcielibyście się Państwo podzielić zarówno z nami, jak i innymi czytelnikami.Leszek Kryniewski