Strona główna | Spis treści |Archiwum
Muzyka w gabinecie
Harmonia i relaks
Jeżeli chcemy zapewnić klientom w naszym salonie warunki idealne, musimy zadbać o wszystkie ich zmysły. Dotyczy to każdego typu salonu, choć oczywiście w różnym wymiarze. W salonie kosmetycznym najbardziej oczywista jest dbałość o zmysł dotyku - praktycznie każdy zabieg polega na kontakcie z klientem i ma właściwości kojące. W solarium nie mamy z tym do czynienia, ale już z pozostałymi zmysłami - jak najbardziej. Odpowiedni zapach jest również ważny - aromaterapia jest w mniejszym lub większym stopniu składową większości zabiegów kosmetycznych, coraz częściej pojawia się również jako element dodatkowy wyposażenia urządzeń opalających. O wrażenia wzrokowe klienta dbamy odpowiednim wystrojem gabinetu czy wręcz elementami koloroterapii. A co ze słuchem?
Jola Widuch
W salonie solaryjnym muzyka jest wszechobecna - zarówno na poziomie samych urządzeń opalających, wyposażanych w coraz lepsze systemy audio, jak i w poczekalni. Jaka to jednak jest muzyka, czym kierujemy się przy jej doborze? Co powinniśmy brać pod uwagę przy "udźwiękowieniu" salonu solaryjnego, klubu wellness, salonu kosmetycznego czy wreszcie lokalu łączącego wiele różnych działalności pod jednym dachem? Czy musimy z tego tytułu ponosić opłaty, jeśli tak, to jakie? Między innymi o tym rozmawiamy z panią Jolą Widuch, specjalistką ds. marketingu Działu Muzyki Relaksacyjnej Wydawnictwa Press & Media.
- Dlaczego muzyka w gabinecie jest tak ważna, dlaczego powinniśmy zwracać na to uwagę?
- To, co słyszymy, ma bardzo ważny wpływ na naszą psychikę i samopoczucie. Odpowiednio dobrane dźwięki potrafią znakomicie człowieka zrelaksować, odstresować albo przeciwnie - pobudzić. Muzyka pomaga w koncentracji albo usypia - wszystko zależy od jej rodzaju. W salonie dbamy nie tylko o ciało klienta - równie ważne jest jej samopoczucie, psychika. Przychodzi do nas, żeby się zrelaksować, zapomnieć o codzienności, na jakiś czas "odpłynąć". I żeby mu to zapewnić, musimy zadbać o pełne spektrum wrażeń - w tym o odpowiednią oprawę muzyczną.
- Czym powinniśmy się kierować wybierając oprawę muzyczną w salonie solaryjnym?
- Temat jest złożony. Na początek musimy rozróżnić muzykę w poczekalni i przy ladzie od tej, którą klient słyszy podczas korzystania z urządzenia solaryjnego. Jeśli chodzi o poczekalnię - można swobodnie polecić muzykę relaksacyjną, która stwarza doskonałe tło do odpoczynku i złapania oddechu. Natomiast jeśli chodzi o dobór muzyki podczas opalania - najlepiej jest, jeśli klient sam ma możliwość wyboru jej rodzaju - na przykład poprzez podłączenie własnego odtwarzacza. O ile w przypadku gabinetu kosmetycznego możemy mówić o pewnych uniwersalnych rozwiązaniach, o tyle w solarium rzecz jest bardzo indywidualna. Na pewno oprócz radia (czyli najczęstszej opcji muzycznej w gabinecie) warto oferować klientom również spokojną muzykę relaksacyjną. Jest spora grupa klientów, którzy cenią sobie właśnie odstresowujące właściwości solarium i odpowiednia muzyka może to działanie wzmocnić. O tym, że delikatne dźwięki sprawdzają się jako dodatek do opalania, świadczy rosnąca liczba zamówień tego typu płyt właśnie z salonów solaryjnych. Musimy jednak pamiętać o drugiej grupie klientów - najczęściej ludziach młodych - którzy cenią raczej bardziej dynamiczne dźwięki i skazywanie ich na przymusową relaksację nie jest najlepszym pomysłem.
- Jaka oprawa jest odpowiednia do gabinetu kosmetycznego?
- Ogólnie mówiąc - taka, która klientowi zapewnia perfekcyjny relaks. Najlepiej sprawdzają się łagodne, harmonijne dźwięki, z towarzyszeniem odgłosów natury albo nie. Muzyka w gabinecie powinna być "niesłyszalna", tworzyć tło, atmosferę, klimat, wypełniać przestrzeń. Nie powinna dominować, tylko harmonijnie współgrać z wnętrzem, czynnościami kosmetyczki, wystrojem wnętrza... Nie powinna również zakłócać komunikacji na linii kosmetyczka - klient. Dlatego właśnie najlepiej sprawdzają się kompozycje łagodne, uniwersalne, bez nagłych zmian tempa czy aranżacji.
- Wspomniała Pani o odgłosach natury...
- Połączenie muzyki i odgłosów natury to bardzo częsty zabieg stosowany przez producentów nagrań relaksacyjnych. Odgłosy natury mają bardzo kojące działanie na nasze nerwy. Śpiew ptaków, szum lasu, odgłosy płynącej wody - to wszystko może sprawić, że na chwilę poczujemy się jak na wycieczce za miasto, jak na wakacjach w najbardziej naturalnym otoczeniu. Te dźwięki pozwalają właśnie na taki chwilowy powrót do natury, zapomnienie o codzienności. Jeżeli są harmonijnie połączone z piękną muzyką, całość dostarcza dodatkowej porcji wrażeń artystycznych. I takie połączenie sprawdza się najlepiej - choć są zwolennicy nagrań zawierających wyłącznie odgłosy natury i tacy, którzy nie lubią ich w żadnej postaci.
- Czasem można usłyszeć opinie, że muzyka relaksacyjna jest monotonna, nudna, wręcz denerwująca... Skąd biorą się takie opinie?
- Wszystko zależy od jakości nagrań. To właśnie ta jakość jest kluczem. Tak jak w przypadku każdego innego gatunku muzyki - są nagrania kiepskie i dobre, są wykonawcy lepsi i gorsi, są kompozycje świetne i beznadziejne... Niestety, muzyka relaksacyjna bardzo często postrzegana jest przez pryzmat tanich płytek dostępnych na kilogramy w supermarketach. Te nagrania są najczęściej poniżej krytyki. Kiepskie kompozycje odgrywane przez amatorów na niskiej jakości sprzęcie - najczęściej na zwykłych syntezatorach, wszystko rejestrowane w kiepskich, amatorskich studiach nagraniowych... Słuchanie tego faktycznie może zmęczyć, i to bardzo. Czasami jeszcze do tego dołożone są tzw. odgłosy natury - czyli jakieś dziwne szumy - nie wiadomo, czy morza, czy lasu - i jeden ćwierkający wróbel. Po jakimś czasie można stracić cierpliwość. Takie nagrania bardzo psują rynek profesjonalnej muzyki relaksacyjnej.
- Profesjonalnej - to znaczy jakiej?
- Skomponowanej przez dobrych kompozytorów, nagranej przez profesjonalnych muzyków w profesjonalnych, dobrze wyposażonych studiach... Najlepiej, jeśli ta perfekcja techniczna i artystyczna poparta jest fachowymi badaniami, konkretną wiedzą z zakresu muzykoterapii, oddziaływania dźwięków na organizm, psychikę człowieka. Takie połączenie artyzmu, profesjonalizmu i techniki gwarantuje najwyższą jakość doznań podczas słuchania. Odrębną kwestią jest nagrywanie dźwięków natury. Tu konieczne jest ogromne doświadczenie, zaangażowanie, cierpliwość i faktyczna znajomość świata dzikiej przyrody. Dzięki temu można skompletować wystarczająco dużo ciekawych dźwięków, które nie będą nudzić słuchacza. Często bowiem zdarza się, że tzw. dźwięki natury to krótkie, w kółko powtarzające się sekwencje, na dodatek kiepsko nagrane - na dłuższą metę bardzo irytujące. Bardzo dobrym przykładem połączenia wszystkich elementów, o których wspomniałam, są nagrania kanadyjskiej wytwórni Somerset Entertainment, znane pod markami Solitudes i Avalon. Perfekcja techniczna, doskonałe kompozycje, pieczołowicie nagrane dźwięki natury oraz naukowa podbudowa - to wszystko tworzy całość, która potrafi w pełni zrelaksować słuchacza. Przy nagrywaniu płyt z kolekcji Solitudes wykorzystano wyniki badań kanadyjskiego naukowca, doktora Lee Bartela, który zajmował się wpływem muzyki na organizm człowieka. Nauka i sztuka w jednym - oto recepta na doskonałą muzykę relaksacyjną.
- Wróćmy na chwilę do salonu kosmetycznego - mówi się, że odpowiednio dobrana muzyka potrafi wzmocnić efekty zabiegu. Na czym to właściwie polega?
- Nie da się oddzielić ciała od ducha. Klient salonu kosmetycznego oczekuje nie tylko poprawy stanu swojej skóry, kondycji, ale i relaksu, odświeżenia psychiki. To właśnie się osiąga, stosując wszelkiego wschodnioazjatyckie techniki masażu. Odpowiednio dobrana muzyka wprowadza osobę masowaną w rodzaj relaksacyjnego transu. Odprężona psychika pomaga w rozluźnieniu mięśni, dzięki czemu ciało klienta lepiej poddaje się rękom masażysty. Muzyka poprawia też komfort pracy osoby masującej, nadaje jej odpowiednią rytmikę. To oczywiście wzmacnia efekty samego zabiegu.
- Bardzo często w salonie można usłyszeć radio...
- Nie jest to najszczęśliwszy pomysł, choć trzeba powiedzieć, że lepsze radio niż kompletna cisza. Przekaz radiowy jest bardzo chaotyczny - zmieniają się utwory, wykonawcy, style muzyczne, wszystko przeplatane jest konferansjerką i - co najgorsze - wiadomościami. Salon - powtórzę to raz jeszcze - ma być miejscem oderwania się od codzienności, rzeczywistości, a radio jest tym, co nas z tą rzeczywistością łączy. Proszę sobie wyobrazić sytuację, że w stanie perfekcyjnego relaksu Pana uszy zostają zaatakowane doniesieniami z komisji śledczej "ds. jakichśtam" albo z jakiejś katastrofy. Polityka, wojny, wypadki, afery - to wszystko nasi klienci mają na co dzień. Niech chociaż salony będą od tego wolne!
- A co z płytami wykonawców popowych, rockowych, jazzowych?
- To już lepsze rozwiązanie niż radio. Ale tu musimy uważać na gust klientów - nie każdy musi lubić danego wykonawcę, gusta są różne. Muzyka relaksacyjna jest na tyle uniwersalna, że trafia właściwie do każdego, natomiast w przypadku konkretnych gatunków trzeba bardziej uważać. Jeżeli chodzi o rodzaje muzyki, które sprawdzają się najlepiej w roli "środka uspokajającego" - niezmiennie rządzi muzyka poważna, klasyczna. Szczególnie warta polecenia jest "klasyczna trójca" - Mozart, Bach i Beethoven. Zaznaczam - raczej wyłącznie w salonie kosmetycznym lub spa. Dobrze sprawdzają się również - również w salonie solaryjnym - modne ostatnio nagrania spod znaku chillout czy smooth jazz, ewentualnie łagodny house. Łagodny pop jest dopuszczalny. Nie poleca się natomiast klasycznego jazzu, rocka, o techno nie wspominając - choć amatorów tego ostatniego na pewno nie brakuje wśród fanów opalania.
- Odtwarzanie muzyki w salonie wiąże się z obowiązkiem ponoszenia opłat na rzecz różnych instytucji. Kogo możemy się spodziewać w salonie i za co właściwie musimy płacić?
- Opłaty pobierane są za publiczne odtwarzanie muzyki. Upoważnione do ich pobierania są instytucje zrzeszające autorów, wykonawców i producentów i chroniące ich prawa. Instytucji jest mnóstwo - kilkanaście, może kilkadziesiąt... Jednak jednorazowo jeden punkt usługowy może ponosić "tylko" trzy opłaty - na rzecz konkretnej grupy. Najbardziej znane i najprężniej działające organizacje to ZAiKS (prawa autorskie) StoART (prawa wykonawców) i ZPAV (prawa producentów). Na przykład, jeżeli mamy już podpisaną umowę np. z ZAiKS-em, żadna inna organizacja chroniąca prawa autorskie nie może od nas pobierać opłat.
- A czy jest jakakolwiek szansa całkowitego uniknięcia opłat z tytułu odtwarzania muzyki w salonie?
- Tak. Są na rynku dostępne płyty z muzyką relaksacyjną całkowicie zwolnione z opłat. Twórcy tych nagrań nie są zrzeszeni w żadnej z wymienionych wyżej organizacji. Przykładem są tu nagrania Wydawnictwa Mediów Terapeutycznych VTM, od lat specjalizującego się w nagrywaniu profesjonalnej muzyki relaksacyjnej. Płyty VTM nagrywane są specjalnie z myślą o punktach usługowych, wraz z fakturą zakupu otrzymuje się zaświadczenie o zwolnieniu z wszelkich opłat. Oczywiście samo zwolnienie to niejedyna ich zaleta - zawierają bowiem świetną porcję muzyki, która doskonale sprawdza się w salonach piękności, gabinetach kosmetycznych, spa i podobnych punktach. Jeżeli w danym punkcie usługowym cała oferta muzyczna ogranicza się do tych właśnie nagrań, nikt nie może pobierać opłat z tytułu publicznego odtwarzania. Trzeba jednak pamiętać, że w salonie nie mogą się znajdować żadne inne płyty objęte ochroną, nie może być również radia ani telewizji.
- Jedno jest pewne: z opłatami czy bez nich - kwestii muzyki w salonie lekceważyć nie powinniśmy...
- Zdecydowanie. Muzyka w ogromnym stopniu decyduje o tym, jak klienci będą postrzegać nasz salon, jak będą się w nim czuć i z jakim nastawieniem z niego wyjdą. Co ważne - ma również wpływ na to, co o nas powiedzą swoim znajomym. O tym "marketingowym" aspekcie również nie możemy zapominać. Muzyka ma wreszcie wpływ na jakość pracy - naszej i naszego personelu. Warto więc zadbać o stworzenie w salonie odpowiedniej, przyjaznej atmosfery - dla nas i dla naszych klientów.
- Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Michał Domański