Aktualny numer
64

Newsletter

(e-mail)

dlaczego warto mieć newsletter?

Strona główna | Spis treści |Archiwum

Wywiad

W poszukiwaniu Noni

Kosmetyki solaryjne (i nie tylko) skierowane są do ludzi, którzy dbają o swoje zdrowie, a w szczególności o skórę. Jeśli osoby takie mają wybór pomiędzy produktem syntetycznym i naturalnym, to nie musimy zgadywać, na jaki się zdecydują. Oczywiście kosmetyki nafaszerowane chemią próbują ceną wypierać z rynku produkty naturalne – pogoń za tanim produktem masowym towarzyszy każdej branży. Czy w przypadku branży solaryjnej również musi tak być? Klient kupujący kosmetyk w solarium w pewnym sensie inwestuje w swoje zdrowie – i nie zawsze kieruje się ceną, choć trudno oczekiwać, by pomijał ją całkowicie w swoich kalkulacjach. Jeśli komuś w dzisiejszych coraz trudniejszych dla producentów czasach uda się zaproponować produkt naturalny w porównywalnej cenie, z pewnością znajdzie grono wiernych mu nabywców. Takie doświadczenie zrobił Robert Dec, wprowadzając na rynek pierwszą serię kosmetyków z owocem noni, których receptury oparte były na naturalnych surowcach. Zapytaliśmy go o powody, dla których wybrał się on w tym roku w świat w poszukiwaniu najbardziej naturalnego z owoców.

Jak zaczęła się Pana przygoda z branżą solaryjną?

Robert Dec: Nie wiem, czy każda przygoda zaczyna się tak samo, ale moje początki to opalanie się jeszcze w czasie studiów w jednym z wrocławskich solariów. Kiedyś je pewnie jeszcze odwiedzę. Później założyłem własny salon i muszę powiedzieć, że w tej branży czuję się bardzo dobrze.

Posiadanie własnego salonu nie prowadzi z reguły do wprowadzenia na rynek własnej serii kosmetyków... Czyżby na rynku kosmetyków nie można było znaleźć czegoś wystarczająco dobrego?

R.D.: Sama mnogość marek to nie wszystko. Jeśli zna się oczekiwania klienta, to widzi się również luki na rynku, których nikt do dzisiaj nie zechciał naprawdę wypełnić. Potrójny bronzer, poczwórny, sześciokrotny. Taka pogoń stworzy w końcu kosmetyk ze stokrotnym bronzerem i być może samo kupienie go sprawi, że już będziemy opaleni (śmiech). Nasza skóra to nie plac doświadczalny. Na szybkie opalanie mamy już technologie, które kolorują skórę bez ingerencji w jej wewnętrzne procesy. My poszliśmy inną drogą. Jeden, dwa dni więcej cierpliwości, a w naturalny sposób dzięki naszym kosmetykom osiągamy piękną opaleniznę, i to w zdrowy, a nie zwariowany sposób.

Czy posiadanie solarium oznacza automatycznie to, że zna się dobrze oczekiwania klientów?

R.D.: Pewnie nie dla wszystkich. W moim przypadku posiadanie solarium nie ograniczało się nigdy do samego posiadania salonu. Na początku sam od czasu do czasu obsługiwałem klientów. Nawet teraz lubię zaglądnąć i porozmawiać z klientami. Prowadząc solarium, miałem z nimi zawsze bardzo bliski kontakt. To w końcu ich oczekiwaniom chciałem sprostać jak najlepiej.

Czy oczekiwaniem klienta solarium nie jest tylko brąz?

R.D.: Może w 50 procentach tak. Ale druga połowa ceni sobie również inne rzeczy, do których należą profesjonalne kosmetyki. Dla świadomego klienta kosmetyk jest nieodłącznym towarzyszem opalania w solarium. Może nie wystarczająco często, ale tendencja dbania o swoją skórę jest widoczna.

Skąd pomysł produkowania kosmetyków wyłącznie z naturalnych składników?

R.D.: Żyjemy w trochę zwariowanym świecie, żywność produkowana masowo, telewizja, internet non stop, reklamy, wszędzie reklamy. One mówią nam, co mamy jeść, co pić, w czym chodzić itd. Niemal nie musimy już sami się zastanawiać, co kupić, bo przepięknie zrobiona trójwymiarowa animacja przekonuje, że dany produkt jest idealnie dopasowany do naszych potrzeb. Tymczasem w większości przypadków te potrzeby są zupełnie inne niż te kreowane przez rynek. Ludzie potrzebują po prostu produktów naturalnych, a nie zadają sobie trudu, żeby sprawdzić, czy to, czego używają, jest naturalne. Jako sceptyk od dziecka lubiłem rozkręcić coś i sprawdzić, czy w środku jest to, czego się spodziewałem.

Urywał pan głowy pluszowym zabawkom, aby zaglądnąć, co jest w środku?

R.D.: (śmiech) Pewnie się zdarzyło, ale ta moja ciekawość sprawiła, że wiele lat temu zainteresowałem się tym, co tak naprawdę jem. Od około 6-7 lat dokładnie czytam etykietki i unikam tzw. żywności przetworzonej czy zawierającej zestaw „witamin E-xxx”.

Czyli zdrowe odżywianie, a teraz zdrowe kosmetyki?

R.D.: No, po drodze była jeszcze zmiana stylu ubierania się. Odkryłem, dosłownie można tak powiedzieć, odkryłem przyjemność z chodzenia w ubraniach z naturalnych produktów, jak len, bawełna... Kolejnym krokiem było pytanie, czy istnieją kosmetyki zrobione z naturalnych produktów, a nie tylko z produktów identycznych, na zasadzie „truskawki identyczne z naturalnymi”...

Czy można powiedzieć, że pomysł na kosmetyk z noni pochodził od samego klienta?

R.D.: Nie do końca. Sam opalam się chętnie. I zawsze miałem problem z doborem odpowiedniego kosmetyku, który spełniłby moje oczekiwania. Produkty, które sprzedawałem, zawsze były dobre, ale nigdy nie na tyle dobre, aby zaprzestać poszukiwań. Zawsze fascynowały mnie produkty naturalne. Kiedyś usłyszałem o soku z owoców noni i jego niesamowitych właściwościach. Postanowiłem poszukać kosmetyku z tym owocem. Zgodnie z przysłowiem: kto szuka, ten znajdzie, trafiłem na taki kosmetyk.

I co się wtedy stało?

R.D.: Oczarował on nie tylko mnie.

A więc kogo jeszcze?

R.D.: Naturalnie moich klientów, znajomych, rodzinę… Wszyscy byli zaskoczeni działaniem kosmetyku do solarium z noni…. Sprzedaż kosmetyków w moim solarium znacznie wzrosła i to był powód, dla którego zdecydowałem się na propagowanie zdrowych kosmetyków opartych na naturalnych składnikach, w tym owocu noni. Proszę zauważyć, że po tym doświadczeniu z nikim nie muszę współzawodniczyć i nikomu nie zabieram klientów. Dzięki noni rynek zdobywa nowych klientów, którzy wcześniej nie używali kosmetyków wcale.

Czym charakteryzuje się dla pana dobry kosmetyk do solarium?

R.D.: Naturalne składniki to dla mnie podstawa. Producenci kosmetyków mogą dzisiaj prawie wszystko wyprodukować z syntetyków. Czy smarowanie czymś, co tylko konsystencją przypomina krem, wystarczy, aby zadowolić klienta? Oczywiście zapach też odgrywa jakąś rolę, ale moje doświadczenia podpowiadają mi, że rynek ma już dość pięknie pachnących substancji. Moim zdaniem kosmetyk musi spełniać swoje podstawowe funkcje i jeśli robi to w sposób naturalny, to znajdzie on swojego nabywcę.

rozmawiał Leszek Kryniewski
więcej w Solarium 49

Strona główna | Spis treści |Archiwum

PRESS & MEDIA | Solarium | Cabines | Słoneczny portal | konkurs Helios | Solitudes | VTM