Strona główna | Spis treści |Archiwum
Poczta pantoflowa
Jaka jest najlepsza, najskuteczniejsza forma promowania salonu? Reklama w prasie? Ulotki? Reklama w radiu? Plakaty na mieście? Owszem, te wszystkie formy dotarcia do klienta mają swoje zalety i nie należy ich zaniedbywać. Przede wszystkim jednak musimy zadbać o jeden z najskuteczniejszych nośników reklamy salonu czyli o własnych klientów.
Tzw. poczta pantoflowa to najlepszy sposób promocji salonu. Nie "jeden z najlepszych", nie "dobry"..., jest po prostu NAJLEPSZY. Zadowolony klient, który opowiada o jakości naszych usług swojemu znajomemu czy komuś z rodziny to najbardziej wiarygodne źródło informacji, cieszące się dużo większym zaufaniem niż strona w gazecie czy kilka sekund spotu w radiu. Dlatego właśnie warto inwestować w tę formę promocji. I nie chodzi tu o inwestowanie pieniędzy, w każdym razie nie bezpośrednio. Reklamy, jaką robi nam zadowolony klient, nie kupimy ot tak, po prostu jak modułu w gazecie. Musimy sobie na nią zasłużyć konsekwentnym świadczeniem usług na możliwie najwyższym poziomie tak by klient był zadowolony i chciał o tym opowiadać. Jeśli chodzi o nakłady finansowe można powiedzieć, że są jedne z najniższych w porównaniu z każdą inną formą promocji. Dużo ważniejsze od pieniędzy jest tu inwestowanie czasu, uwagi i po prostu zaangażowanie w to, co się robi. Im większe zaangażowanie tym lepiej. W tym miejscu można powiedzieć: ale w takim razie w czym problem? Wystarczy prowadzić salon w najlepszy z możliwych sposobów, a zadowoleni klienci sami będą o nim opowiadać znajomym i rodzinie. Proste? Jak pokazuje przykład wielu salonów w naszym kraju nie tak bardzo. Składa się na to cały szereg działań, a także kilka trików, które sprawią, że klienci będą mówili o nas nieco częściej i nieco chętniej niż zazwyczaj.
Czujne oko
Na początek uwaga podstawowa. Klienta nie da się oszukać, w każdym razie nie na dłuższą metę. Najpiękniejszy wystrój salonu nie zrekompensuje kiepsko opalających urządzeń czy przeterminowanych kosmetyków. I odwrotnie, najnowocześniejszy sprzęt będzie wyglądał mało ciekawie w obskurnych albo po prostu nudnych wnętrzach. Najlepiej skonstruowana reklama będzie niczym, jeśli nie będzie miała przynajmniej minimalnego pokrycia w rzeczywistości. I wreszcie zarówno najlepszy wystrój, jak i najnowocześniejsze urządzenia nie znaczą nic, jeśli za ladą stoi niekompetentny personel, który całą swoją aktywność ogranicza do podania ceny i pytania, ile minut klient chce się opalać. Dbajmy więc o regularną wymianę lamp, utrzymywanie higieny w salonie, odpowiednią ofertę kosmetyków... Czyli o wszystko to, co w salonie powinno funkcjonować bez zarzutu.
Uśmiech
Jak dotąd nikt nie wymyślił lepszego sposobu na pokazanie, że czyjś widok naprawdę nas cieszy. Przywitanie klienta uśmiechem sprawia, że dajemy mu prosty, czytelny znak: "jesteś tu mile widziany". Zadziwiające, jak często tego prostego sygnału brakuje. Oczywiście nie chodzi tu o głupawy grymas albo sztuczne "suszenie zębów", tylko normalny, ludzki, sympatyczny uśmiech taki, jakiego byśmy sobie sami życzyli na przywitanie w każdym punkcie usługowym.
Pogawędka
Za uśmiechem powinien pójść ciąg dalszy miłych gestów pod adresem klienta. Jednym z sympatyczniejszych jest zamienienie z nim kilku słów o ile oczywiście wiemy lub czujemy, że sam zainteresowany nie ma nic przeciwko. Charakter tej pogawędki musi oczywiście być dostosowany do charakteru i specyfiki klienta. Inaczej będzie się rozmawiać z klientem nowym, inaczej ze stałym, dobrze znanym, inaczej z młodym, inaczej ze starszym. Dobrze jest skierować rozmowę na temat "solaryjny", związany z funkcjonowaniem salonu poinformować o nowym kosmetyku, nowych lampach, urządzeniu, nowej ofercie promocyjnej... Choć oczywiście niekoniecznie. Można nawet pogadać o pogodzie. Ważne, żeby klient czuł, że poświęcamy mu uwagę, że jest klientem, a nie "petentem". Jeżeli przy okazji pogawędki uda nam się przemycić kilka wiadomości o opalaniu tym lepiej dla nas i promocji naszego salonu. Z jednej stronyklienci stają się żywym nośnikiem informacji o zdrowym korzystaniu z dobrodziejstw słońca i solarium. Z drugiej nasz salon daje się poznać jako miejsce, w którym nie tylko można się opalić, ale i czegoś dowiedzieć. Po prostu dajemy naszym klientom do ręki narzędzie promocyjne. Znajoma może powiedzieć znajomej: "Wiesz, fajne to olarium jest, pogadają, coś tam doradzą, sympatycznie jest..." Tego typu wiadomości przekazywane pocztą pantoflową to najlepsze slogany reklamowe, jakie można sobie wyobrazić.
Premie i szkolenia
Jeśli chcemy, żeby nasz personel był dla klienta miły, musimy zadbać o to, żeby miał ku temu podstawy. Zarówno teoretyczne, jak i "motywujące". Teoretyczne zdobywa na szkoleniach. Wbrew pozorom dostępna jest cała paleta szkoleń, tylko trzeba wiedzieć, jak z nich skorzystać. Szkolenia oferują firmy dystrybuujące kosmetyki, urządzenia i lampy. Również organizacje solaryjne od czasu do czasu organizują kongresy i specjalistyczne szkolenia. Można wreszcie pokusić się o zorganizowanie szkolenia "wewnątrzfirmowego". Jeśli właściciel salonu bądź sieci salonów dysponuje odpowiednią wiedzą (a dysponować powinien), to nic nie stoi na przeszkodzie, by się tą wiedzą z personelem podzielił. Jeśli chodzi o motywację jeszcze nikt nie wymyślił nic lepszego niż mądrze skonstruowany system premii. Tu jednak nie ma gotowych rozwiązań i każdy musi sam sobie odpowiedzieć na pytanie, jak rozwiązać to w swoim salonie.
Michał Domański
wiecej w Solarium 50