Strona główna | Spis treści |Archiwum
Bezpieczeństwo przede wszystkim
Słowo „bezpieczeństwo” w odniesieniu do salonu solaryjnego można rozpatrywać na wielu różnych płaszczyznach. Możemy mówić o bezpieczeństwie opalania i wszystkich kwestiach związanych z doborem odpowiedniego czasu, właściwych kosmetyków itp. Możemy mówić o bezpieczeństwie w kontekście właściwego zabezpieczenia przeciwpożarowego i sanitarnego. Możemy wspomnieć o bezpiecznych – to znaczy sprawnych – urządzeniach. I wreszcie możemy wspomnieć o bezpieczeństwie osób pracujących i mienia. Jak zabezpieczyć się przed włamaniem? Jak ustrzec się przed bandyckim atakiem, chuligaństwem, kradzieżą, jak zapewnić bezpieczeństwo personelowi i klientom? To pytania wciąż aktualne - dlatego, na prośbę wielu czytelników, powtarzamy artykuł dotyczący właśnie bezpieczeństwa
Co nam grozi
Oto krótka lista zagrożeń. Oczywiście bez terminów prawniczych. Każdy z nas doskonale zna te zagrożenia, ale na co dzień o nich nie pamięta. Ta lista ma na celu tylko przypomnienie i – co tu kryć – wystraszenie. Zaczynamy więc straszyć:
Kradzież
Może się przydarzyć zawsze – w godzinach otwarcia salonu. Okradziona może zostać kasa (gdy np. osoba obsługująca pójdzie myć łóżko), klienci (gdy panuje tłok przy ladzie lub w poczekalni, kurtki wiszą w poczekalni, kabina nie jest zamknięta), osoba obsługująca (gdy zostawi torebkę za ladą). Złodziej może się również niepostrzeżenie wśliznąć do kantorka. Jeżeli obowiązki pilnowania całego salonu i obsługi klientów spoczywają na głowie jednej osoby, o kłopoty nietrudno.
Włamanie
Włamywacze wchodzą do salonu pod osłoną nocy i wynoszą co się da. Oczywiście, raczej trudno przypuszczać, żeby ktoś chciał kraść urządzenia opalające. Dla złodzieja i pasera to towar bardzo niewygodny – za duży, za ciężki, trudny w transporcie i – przede wszystkim – trudno zbywalny. No, chyba że jest to kradzież na konkretne zamówienie. Wyposażenie salonu to jednak nie tylko urządzenia, ale również np. komputery. Jeżeli na dodatek w salonie trzyma się utarg z kilku dni... Nawet jeżeli włamywacze nic w salonie ciekawego nie znajdą – jesteśmy stratni, bo wybili szybę, zepsuli zamki, uszkodzili drzwi, zniszczyli inne rzeczy. Sfrustrowany włamywacz może na przykład poniszczyć urządzenia opalające. Ot tak, dla zabawy.
Napad rabunkowy
Dwóch – trzech napastników wchodzi (np. w chwili zamykania salonu) i terroryzuje obsługę. Zamykają lokal... i robią co chcą. Z mieniem lub – co gorsza – z osobą obsługującą. Wieczorem kasa jest w miarę pełna, natomiast ludzi jak na lekarstwo. Za ladą siedzi bezbronna dziewczyna, która raczej nie stanowi przeszkody. Jeżeli na dodatek solarium położone jest w zacisznej uliczce, na dworze leje i wieje tak, że nikomu nie chce się chodzić po ulicy... Tylko korzystać!
Akt wandalizmu
O dowolnej porze do salonu wchodzi grupa podchmielonych nastolatków. Nudzi im się. Zaczynają od niewybrednej rozmowy z dziewczyną za ladą, któryś z nudów wywraca kwiatek w poczekalni, inny zabiera się za dystrybutor z wodą, jeszcze inny chce być lepszy od kolegów („ziomali”) i rozwala gablotę z kosmetykami... Spirala się nakręca. Jak to się wszystko skończy? To pozostawmy wyobraźni czytelnika. Są w Polsce takie osiedla, gdzie grupy chuliganów terroryzują okolicę. Bezsilna jest policja, bezsilni są normalni mieszkańcy.
Michał Domański
więcej w Solarium nr 53