Strona główna | Spis treści |Archiwum
Fenomen saszetki
Opakowania, w których dostępne są kosmetyki, można podzielić na dwie zasadnicze kategorie: jednorazowe i wielorazowego użytku. Te pierwsze to przede wszystkim saszetki, a także – dużo rzadziej - słoiczki i buteleczki o małych pojemnościach. W naszych salonach wciąż największą popularnością cieszą się saszetki. To swego rodzaju fenomen – saszetki z czysto ekonomicznego punktu widzenia są najmniej opłacalnym opakowaniem. Oczywiście najmniej opłacalne z punktu widzenia klienta – z punktu widzenia właściciela i obsługi salonu wręcz przeciwnie.
Skąd wziął się ten fenomen saszetek akurat w naszym kraju? Chłodna kalkulacja nakazywałaby zakup większej butelki i noszenie jej ze sobą. Czy zatem brakuje kalkulacji, czy chodzi o coś innego? Przyjrzyjmy się fenomenowi saszetki i zastanówmy się, jak wykorzystać tę formę opakowania w celach handlowych i promocyjnych
Wygoda przede wszystkim
„Przepłacając” za saszetkę, klient de facto płaci za wygodę, jaką daje jednorazowość opakowania. Zużywa zawartość – wyrzuca opakowanie, zapomina. Nie musi pamiętać o tym, by zabrać opakowanie ze sobą z domu, nie musi się martwić, że coś się rozleje w torebce/plecaku – jest wygodnie po prostu. Ludzie dążą raczej do ułatwiania sobie życia, a jeśli na dodatek ułatwianie to wiąże się z oszczędnością (fakt, w tym przypadku mocno dyskusyjną), tym chętniej to robią. Pamiętajmy, że kosmetyki solaryjne to preparaty, których używamy poza domem – a tak się przyzwyczailiśmy, że rzeczy używane poza domem mogą być – a nawet powinny – jednorazowe. Nikt z nas nie zabierze na grilla nad jeziorem porcelanowego serwisu i zastawy stołowej – tylko papierowe talerzyki i ewentualnie plastikowe sztućce. Z drugiej strony nikomu nie przyjdzie raczej do głowy używać jednorazówek w domu. Podobnie jest z kosmetykiem solaryjnym. Jednorazowa usługa – jednorazowa saszetka. Niewielu jest tak naprawdę klientów, którzy opalają się według określonego planu, powtarzalnie i regularnie. Solarium odwiedza się wtedy, kiedy ma się na to czas – nigdy nie wiadomo, kiedy nastąpi kolejna wizyta. Nie ma więc sensu inwestować w butelkę preparatu, którego nie będzie się zawsze miało pod ręką i być może nigdy się nie wykorzysta.
Pozorna oszczędność
No właśnie – oszczędność. To ciekawe, że w świadomości klienta saszetka funkcjonuje jako coś „tańszego”. Faktycznie – jednorazowo wydaje on mniejszą sumę. Gdyby zadał sobie trud przeliczenia sprawy nieco dokładniej, doszedłby do wniosku, że bardziej opłacalne jest większe opakowanie. I to nie tylko ze względu na stosunek kwoty, jaką się wydaje, do zawartości kosmetyku. Większe opakowania pozwalają lepiej dozować preparat – bierze się go po prostu tyle, ile jest potrzebne. W przypadku saszetki bywa różnie – są zbyt małe albo zbyt duże, w tym drugim przypadku kosmetyki bywają marnowane albo zużywane „na siłę”. O jakiejś tam oszczędności mówić można faktycznie w przypadku saszetki zbyt małej – klient jest wtedy zmuszony do oszczędnego gospodarowania tą drobinką kosmetyku. Niemniej „jakaś tam” oszczędność niewiele ma wspólnego z faktyczną. Przy okazji można sobie pozwolić na pewną uwagę. Fakt, że klienci przy kupnie kosmetyków kalkulują tak, a nie inaczej, coś nam o nich mówi. To mianowicie, że osoby odwiedzające solaria (a przynajmniej jakaś ich część) nie są aż tak oszczędne, jak się czasami sądzi. Są w stanie zapłacić za usługę, pod warunkiem, że zrozumieją w ten lub inny sposób potrzebę tego płacenia. W przypadku saszetek tłumaczą to sobie sami – czasem podświadomie. Jednak tę cechę charakteru możemy wykorzystać również w innych aspektach działalności solarium – ale to temat na inną publikację.
Michał Domański
więcej w Solarium nr 54