Strona główna | Spis treści |Archiwum
Sposób na kryzys!
Jak oświetlić salon oszczędnie i efektywnie
Branża solaryjna jest nierozerwalnie związana ze zużywaniem dużych ilości energii elektrycznej. A koszty tej energii wciąż rosną – i rosnąć będą. To powinno każdego właściciela zmusić do przemyśleń związanych z ciągle rosnącym jej kosztem. Bez względu na obroty, porę roku czy nadchodzący kryzys warto przeliczyć i zastanowić się, za co faktycznie płacimy, i uświadomić sobie, które z poszczególnych pozycji kosztów mają wpływ na całokształt naszego biznesu.
Niewielu właścicieli salonów solaryjnych zdaje sobie sprawę z tego, jak rozkłada się koszt energii zużywanej w salonie. Wpływy z minuty spadają, a koszty rosną, i to nie tylko te, których jesteśmy do końca świadomi. Panuje powszechna opinia o tym, że urządzenie opalające zżera tyle energii w porównaniu z resztą, że nie warto nawet o tej reszcie myśleć. I tu można się pomylić. To prawda, że urządzenie to prawdziwy pożeracz energii, ale pobiera ją głównie wtedy, jak pracuje, a jeśli pracuje, to przynosi obroty i to przeważnie związane jest również z zyskiem. Coraz częściej spotykamy salony, w których trudno związać jest koniec z końcem, które coraz częściej muszą dołożyć do interesu, szczególnie w miesiącach gorszych, czyli np. od połowy stycznia do połowy marca oraz w październiku i listopadzie. Takich ogórkowych miesięcy jest w branży solaryjnej co najmniej 4, a czasami nawet już 6. Co ciekawe, w tym czasie, kiedy solaria nie pracują, nie gasimy światła w witrynach i podświetleń. Nie gasimy światła w samym salonie ani nie wyłączamy ogrzewania, wręcz przeciwnie – specyfika tego biznesu wymaga dodatkowych inwestycji w ogrzewanie. Idzie za tym gigantyczna ilość godzin, w których bez względu na ruch w salonie zużywamy drogą energię elektryczną. Mówimy wtedy często: „A co tam jedna czy dwie żarówki – one przecież mają tylko po 35 watów. Jedno łóżko ma 40 razy więcej”. To prawda, ale – jak już wspomnieliśmy – nie pracuje ono przez 14 godzin, a jeśli pracuje, to przynosi stosunkowo duże korzyści w stosunku do ceny energii, którą zużywa. Przyjrzyjmy się więc poszczególnym pozycjom nie związanym z pracą samego urządzenia.
Efektywne podświetlenie urządzenia opalającego
Każdy producent urządzeń opalających wprowadził w ostatnich 10 latach dodatkowe oświetlenie samego urządzenia w celu zwiększenia jego atrakcyjności ekspozycyjnej. Klient już na sam widok jeszcze nie pracującego urządzenia powinien się nim zainteresować. Magiczna moc prezentacji, urozmaicona coraz częściej elementami dynamicznymi, zachęca go więc do skorzystania z usług. W przypadku umieszczenia go w witrynie będzie odgrywało to z pewnością dużą rolę i może wpłynąć na zwiększenie frekwencji w salonie. Czy w przypadku urządzeń nie eksponowanych w witrynach jest to do końca prawdą, tego nie wiemy, bo skoro klient już przyszedł, to czy będzie to miało dla właściciela jakiekolwiek znaczenie? Wybór tego ładniej podświetlonego nie będzie miał podstaw ekonomicznych, chyba że będzie ono po prostu droższe w cenniku. Prawdą jest jednak to, że ładnie wyglądające urządzenia prezentują się lepiej i pozostawiają w pamięci klienta lepszy obraz. Oświetlenie to jednak generuje stały koszt, o którym trzeba pamiętać i w miarę możliwości dopasować do dzisiejszych możliwości technologicznych, wpływając tym samym na kondycję swojego portfela. Koszt eksploatacji oświetlenia jest wprost proporcjonalny do mocy zastosowanych w nim źródeł światła. W jednych urządzeniach jest to zaledwie 18 W, w innych, podświetlonych długimi świetlówkami, może wynieść on nawet ponad 100 W. Coraz częściej spotykanym dodatkiem jest podświetlenie podestu, na którym stoi urządzenie, do którego używa się zazwyczaj kolorowych świetlówek o mocy 18 lub 36 W. I nawet jeśli to podświetlenie wygasa automatycznie, np. po 3 godzinach nieużywania urządzenia, to wcale nie jest to pocieszające. Nikomu bowiem nie życzymy, aby solaria były używane tylko 3 razy w ciągu dnia.
Redakcja Solarium
więcej w Solarium nr 54