Strona główna | Spis treści |Archiwum
Kogo obchodzi los branży solaryjnej?
Szanowni Państwo,
To prowokacyjne pytanie nasuwa się na myśl, kiedy przyglądamy się temu, co aktualnie dzieje się na polskim rynku solaryjnym. I można pytanie to skierować w dwie strony – tak do przedstawicieli decydentów, a więc Ministerstwa Zdrowia lub UOKiK, wprowadzających zmiany prawne na rynku – jak i tych wszystkich, którzy aktywnie działają w branży solaryjnej.
Sytuacja prawna
Jak wszyscy wiemy, mamy do czynienia na rynku solaryjnym z kuriozalną sytuacją prawną: legalnie funkcjonują obok siebie stare urządzenia emitujące promieniowanie UV bez żadnego ograniczenia, urządzenia emitujące 0,6 W/ m2 oraz nowe urządzenia z ograniczeniem emisji promieniowania UV do 0,3 W/m2. Związane jest to z terminem wprowadzenia do obrotu – jeżeli urządzenie opalające zostało wprowadzone do obrotu zgodnie z obowiązującą w danym czasie normą, funkcjonuje legalnie i w świetle obowiązujących obecnie w Polsce przepisów – możliwości zastosowania regulacji zawartych w nowej normie do solariów już pracujących. Polski Związek Solaryjny zwracał się kilkakrotnie do Ministra Gospodarki, Ministra Zdrowia, Prezesa UOKiK-u o wyjaśnienie tej dziwnej sytuacji prawnej, w której nie są respektowane zalecenia Unii Europejskiej wymuszające ograniczenie emisji promieniowania UV w solariach do 0,3 W/m2, zaś urządzenia nowe są dyskryminowane przez rynek jako oferujące mniej atrakcyjne sposoby opalania. Wyjaśnienia, które otrzymaliśmy, nie są zadowalające: taka jest sytuacja prawna, zmienić ją mogłyby nowe przepisy przygotowane przez Ministerstwo Zdrowia w zakresie bezpieczeństwa opalania w solariach. Jak na razie jednak nikt się tym nie zajmuje.
Przedstawiciele branży
I tu dochodzimy do przedstawicieli branży solaryjnej. Zainteresowanie zmianami na rynku jest niewielkie. Kiedy okazało się, że nowa norma szybko nie będzie dotyczyć używanych solariów – niewielu się nią przejmuje. Tych, którym zależy na tym, by unormować rynek, by salony solaryjne były prowadzone profesjonalnie, z troską o bezpieczeństwo klientów, by popularyzować bardziej łagodne, a co za tym idzie - bezpieczniejsze i bardziej prozdrowotne opalanie – jest mniejszość. Tak jak niewiele jest firm dystrybucyjnych oraz właścicieli salonów zaangażowanych w prace Polskiego Związku Solaryjnego, organizacji stworzonej po to, by dawała możliwość upominania się o prawa przedstawicieli nie przez wszystkich lubianej branży. Polski Związek Solaryjny organizuje między innymi seminaria solaryjne – i uczestniczą w nich zawsze te same, nieliczne osoby. A przecież według szacunków liczba salonów solaryjnych obejmuje kilkanaście tysięcy!
Certyfikacja, nowa norma
Jak już wielokrotnie pisaliśmy, zmiany w prawodawstwie solaryjnym mają na celu bezpieczniejsze opalanie w solariach. W nowej normie, która zaczęła obowiązywać 1 kwietnia 2009 (urządzenia nowe), obok zapisu o ograniczeniu emisji UV do 0,3 W/m2 znajdują się również zapisy dotyczące bezpieczeństwa opalania w solarium, a więc: konieczności stosowania okularów ochronnych, ograniczenia wieku osób opalających się (od 18. roku życia), konieczności informowania klienta o zagrożeniach związanych z opalaniem, również w powiązaniu z fototypem skóry oraz przyjmowanymi lekami. W kontekście stale pojawiających się informacji medialnych – na portalach internetowych, w prasie kobiecej itp. na temat szkodliwości opalania, ze szczególnym uwypukleniem niebezpieczeństwa związanego z opalaniem w solariach – wszystko, co jest związane z bezpieczeństwem opalania, warte jest promocji i wprowadzenia w życie. Z tego względu nowa norma, wprowadzona specjalnymi dekretami prawnymi w wielu innych krajach europejskich, ma sens z punktu widzenia przyszłości branży solaryjnej. Poza niekorzystnymi opiniami dotyczącymi opalania jest jeszcze sprawa dla właścicieli salonów najważniejsza – rentowność prowadzonej działalności. W pościgu za jak najmocniejszym opalaniem doszliśmy do absurdu. Skracając maksymalnie czas opalania, zabraliśmy sobie sporą część dochodu. Kupujemy coraz nowsze, lepsze i droższe urządzenia i jak na ironię zmniejszamy dochodowość, instalując najmocniejsze lampy, dla których czas opalania bez poparzenia jest bardzo krótki. A za krótkie opalanie nawet przy wysokiej stawce za minutę otrzymujemy niestety coraz mniejsze pieniądze. To kompletny brak logiki. Zdaję sobie sprawę, że czas jest dla branży solaryjnej niełatwy. Kryzys spowodował spadek inwestycji, a równocześnie zmniejszenie liczby klientów, gotowych wydać pieniądze na opalanie. Uważam, że przyciągnąć klientów można właśnie poprzez promocję bezpiecznego opalania, gdzie nie tylko liczy się zaczerwieniona skóra, a relaks, odstresowanie i wypoczynek są najważniejszymi argumentami. Jednym z pomysłów na polepszenie wizerunku branży jest certyfikacja salonów solaryjnych. Większość z osób, które brały udział w ankiecie PZS, optowała za dobrowolną certyfikacją. Ale aby taka akcja się udała, potrzebne jest zaangażowanie większości ludzi działających na rynku solaryjnym – a nie tylko nielicznej garstki aktywistów. Zapraszamy Państwa do udziału w pracach Polskiego Związku Solaryjnego – miejmy wpływ na to, co nas bezpośrednio dotyczy.
Czekamy na Państwa opinie
Zbigniew Polakow
Prezes PZS