Strona główna | Spis treści |Archiwum
Kryzys czy tylko stabilizacja?
Czy zmniejszenie obrotów salonów solaryjnych jest skutkiem nadejścia ogólnoświatowego kryzysu? Na to pytanie postaramy się odpowiedzieć w poniższej publikacji, do której napisania skłonili nas Państwo sami, kierując wiele zapytań o sposób na wyjście z pogarszającej się sytuacji. Z jednej strony postaramy się pokazać przyczyny zmniejszenia obrotów, których nie należy się jak na razie doszukiwać w europejskim czy też światowym kryzysie. Z drugiej – postaramy się pokazać szybkie przykładowe możliwości zaradzenia temu problemowi oparte na poprawieniu promocji usług lub ich dywersyfikacji z wykorzystaniem posiadanych przestrzeni.
Sytuacja, w której znalazła się branża solaryjna, nie jest najszczęśliwsza, ale ponoć nie ma sytuacji bez wyjścia. Wzrost konkurencji i ciągle trwająca wojna cenowa na przestrzeni ostatnich kilku lat sprawiły, że obroty niektórych salonów spadły nawet o ponad 50%. Jednocześnie zastraszone kryzysem społeczeństwo obraca dłużej w palcach każdą złotówkę, zanim wyda ją na cokolwiek. Czy ta złotówka zostanie przeznaczona na opalanie, zależeć będzie głównie od promocji samej branży. Jest jeszcze trzecia i czwarta strona tego medalu. Kampanie antysłoneczne wpływają na zmianę zachowań grupy klientów w wieku 30-40 lat. Ta grupa jest dla salonów solarium najbardziej interesująca, bo już ustatkowana. Następnym elementem składowym spadku obrotów jest znaczne zwiększenie oferty rynku, na którym można wydawać pieniądze nie tylko na ciuchy czy solarium. Kluby fitness, butiki, puby, restauracje, parki rozrywki, salony masażu, farmy spa i wellness oraz taniejący sprzęt multimedialny, który stał się ogólnodostępny, przyczyniły się również do dywersyfikacji budżetów domowych, w których coraz mniej pozostaje na automatyczną inwestycję w przejściowy brąz. Piątym aspektem może być zmiana struktury demograficznej społeczeństwa, w którym zmniejszający się przyrost naturalny w ostatnim dwudziestoleciu wpływa na kurczenie się znaczących grup docelowych. Na te czynniki, tak jak i na przyrost konkurencji nie możemy wywierać dużego wpływu. Możemy jednak wpływać na zmianę upodobań lub modę. Możemy szukać nowych grup odbiorców lub wykorzystać nisze powstające poprzez brak ogólnej wiedzy na temat opalania i wpływu słońca na nasz organizm. Nie czynimy tego, bo porównując się z przemysłem kosmetycznym, uważamy, że nas na to nie stać. Czy mamy do końca rację i czy wystarczy to, by usprawiedliwić swoją bezczynność?
Może warto, aby każdy z nas zadał sobie podstawowe pytania: Co robię dla popularyzacji opalania? Co robię, aby podnieść atrakcyjność mojego salonu? Czy staram się spełniać oczekiwania moich klientów? A może osiadłem na laurach i czekam, aż wrócą te dobrze zapamiętane i beztroskie czasy? Pamiętajmy, aby nie dać się zwieść panującej na rynku od lat opinii, że liczba klientów jest proporcjonalna do proponowanych przez nas cen za minutę opalania. Popularyzacja opalania poprzez obniżenie cen usługi zadziała pozytywnie tylko wtedy, jeśli bardzo mocno ograniczymy czas lub dostępność akcji. Jeśli w całym salonie będziemy opalać po 60 groszy, to nie jest to żadna promocja usług, tylko własnej niewiedzy i braku przygotowania do prowadzenia ekonomicznego biznesu z myślą nie tylko o sobie, ale i o całej branży. Do tej tematyki powrócimy jednak przy innych okazjach, bo poświęcimy jej w przyszłości z pewnością więcej miejsca.
Przykładowe formy popularyzacji zdrowego opalania
- Własne ulotki, wizytówki, strony internetowe z ważnymi i kluczowymi informacjami o opalaniu i jego pozytywnych aspektach. Pozytywna forma prezentacji, przyciągająca ludzi, którzy nigdy nie byli w solarium, lub takich, którzy zrezygnowali z opalania w solarium na skutek złych doświadczeń. Klient musi zobaczyć i przeczytać lub usłyszeć coś, czego nie wiedział, coś, co zainteresowało go tak bardzo, iż postanowi to sprawdzić.
- Zewnętrzna promocja opalania w formie reklamy prasowej, multimedialnej, telewizyjnej, banerów lub ruchomej informacji na środkach komunikacji upowszechniająca usługę solarium. Na uwadze trzeba mieć to, aby popularyzować opalanie, a nie przechwalać się przed konkurencją.
Negatywna reklama i jej niepożądane skutki
Pamiętajmy, że każde negatywne słowo lub aspekt pokazany na reklamie może być skierowany przeciwko nam i całej branży. Przykłady takich negatywnych sloganów: „Bezpiecznie tylko u nas!”, „Nie parz się u konkurencji!”. Takie słowa dają do myślenia. Ich efektem jest tylko to, że ludzie, którzy byli całkowicie nieświadomi tego, czym jest solarium, dowiedzieli się dzięki Państwu, że w solarium można się poparzyć i że opalanie może być niebezpieczne. Czy taki był na pewno cel tych „reklam”?? A może warto dla równowagi podać konkretne pozytywne slogany: „Sprawdź, ile słońca potrzebne jest do życia!”, „Twoja prywatna plaża!”, „Słońce przez cały rok!”. Tu bez negatywnych słów oddziałujemy na podświadomość klienta, zachęcając go do odwiedzenia solarium.
Popularyzacja opalania
Takie działania nie muszą być wcale ani bardzo drogie, ani też koniecznie pracochłonne. Przykładem jest działalność portalu www.zdrowe-opalanie.pl. Do promocji, jaką oferuje ten portal – promocji działającej w obydwie strony – można bezpłatnie dołączyć. Odnotowuje on codziennie 50 000 kliknięć i ponad 1000 niepowtarzalnych adresów url. Czy to nie dowód na to, że ludzie szukają informacji o słońcu i opalaniu? Już samo popularyzowanie tej strony może przynieść wymierne skutki dla każdego salonu, którego klienci będą mieć świadomość pozytywnych stron opalania. Ich odporność na kampanie antysłoneczne będzie tym samym znacznie zwiększona. Portal ten zastąpi również po części luki w wiedzy personelu. Można dołączyć do niego bezpłatnie i zyskać tym samym zwiększenie popularności własnych stron poprzez podniesienie pozycji w wyszukiwarkach internetowych.
Redakcja SOLARIUM
więcej w Solarium nr 56