Strona główna | Spis treści |Archiwum
Odpowiednia dawka słońca – klucz do sukcesu i gwarancja przyszłości!
To dawka czyni z najlepszego lekarstwa truciznę – słowa znane w medycynie od wielu lat mają uniwersalne znaczenie i dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek skierowane są właśnie w stronę branży solaryjnej. Branży, która od wielu lat rozwija się bez ograniczeń i łamie zbyt często przepisy dotyczące obowiązujących norm. „Jakoś to będzie” – mówimy, kupując lampę o gigantycznie wysokim współczynniku. Najważniejsze, aby klient był zadowolony! Handlarz, sprzedając taką lampę, podkreśla przecież, że to właśnie ta jest najlepsza i tylko z nią wykosimy konkurencję! Czy to wystarczy, aby usprawiedliwić brak naszej wiedzy na temat opalania i zjawisk zachodzących w naszej skórze podczas jej ekspozycji na promienie UV? Ile minut dla kogo? „Tego nikt przecież do końca nie wie, jak klient spróbuje i się poparzy, to będzie wiedział, że wziął za dużo! Ale oni przecież i tak uwielbiają się parzyć”. Takie podejście do usług może spowodować, że już niedługo klient nie tylko nie będzie się mógł poparzyć, ale i nie będzie mógł się opalać – bo nie będzie gdzie! Przyczynią się do tego media, które coraz częściej piszą o nas źle, szerząc strach wśród społeczeństwa – często posługując się frazesem „w obronie naszych dzieci” i strasząc wprost śmiercią. Dlaczego nikt nie odpiera tego ataku i nie oskarża o zniesławienie? Dlaczego nikt nie żąda odszkodowania od tygodnika „Angora”? A może ktoś, kto powinien to zrobić, czuje się po części winny?
Są jednak ludzie, którzy nie muszą się czuć współwinni. Należą do nich między innymi właściciele i pracownicy salonów posiadających wiedzę na temat opalania oraz urządzenia do badania skóry. Środowisko to chce stworzyć w niedalekiej przyszłości organizację zajmująca się światłoterapią UV i chronić w ten sposób salony, które już dziś nie opalają tylko dla brązu. Te z łatwością mogłyby odpierać ataki mediów mówiące o szkodliwości opalania. Jest ich w Polsce jeszcze zbyt mało, aby mogły stanowić własną medialną podporę branży, ale sytuacja z miesiąca na miesiąc się zmienia. Indywidualnie obliczona i dopasowana do skóry klienta dawka UV to klucz do tego, by twierdzić, czy opalanie się jest jeszcze zdrowe, czy staje się już szkodliwe. Gruntowna wiedza na temat opalania się, lamp i urządzeń oraz profesjonalne plany opalania zdrowotnego, kosmetycznego czy intensywnego stanowią już dziś najlepsze świadectwo jakości świadczonych przez nie usług.
Dawka UV – największe zagrożenie
Ocenianie dawki na oko czy też na wyczucie daje mediom i środowiskom zarówno medycznym, jak i kosmetycznym możliwość krytyki tego, co dzieje się w salonach solaryjnych. Czynnikiem utrudniającym nam realną ocenę są powszechnie stosowane samoopalacze, zawarte nawet w kremach codziennego użytku, oraz fakt, że tabela fototypów nie jest więc w połowie przypadków rzetelnym odwzorowaniem faktycznej odporności skóry na działanie promieni ultrafioletowych. Dodatkowym utrudnieniem doboru optymalnego czasu opalania na podstawie notki producenta lamp oraz tabeli fototypów jest nieuwzględnianie procesu starzenia się lamp oraz bardzo zróżnicowanej budowy urządzeń opalających. Ta sama lampa może w dwóch różnych urządzeniach świecić inaczej – różnica może sięgać 50%! Nawet ten właściciel, który chce zadbać o zdrowie swojego klienta, nie ma możliwości dokonania tego przy pomocy instrukcji urządzenia lub kart katalogowych lamp. Bez odpowiednich narzędzi pomiarowych nie wie on nic o tym, co dzieje się ze skórą jego klientów. W świetle tych informacji obraz naszej branży na zewnątrz nie może być najlepszy. I nie będzie on dużo lepszy bez intensywnej edukacji i zmiany podejścia wielu właścicieli salonów do tego, co robią. Jeśli sami nie uporządkujemy swoich usług, to zrobi to ktoś za nas, a ten ktoś nie musi nas wcale lubić. Koniec jest łatwy do przewidzenia.
Pomiar skóry i jego rola
Jak wspomnieliśmy, salonów z pomiarem skóry jest niewiele. Ich liczba obejmująca wszystkie systemy pomiaru, nawet te nie sprawdzające się w praktyce, może sięgać zaledwie kilku procent. Ilość salonów posiadających profesjonalne melanometry SkinControl® jest jeszcze mniejsza, mimo to stały się one jednym z najważniejszych elementów walki z dziennikarzami szukającymi w ostatnich tygodniach wielkich sensacji. Nie natrafili oni w nich na to, czego szukali, a przykładem mogą być salony sieci SUN-line w Opolu, w pierwszych dwóch tygodniach lipca bardzo często odwiedzane przez przedstawicieli mediów. Zaprosiliśmy ich pod pretekstem zrobienia wywiadów o szkodliwości opalania i zrobiliśmy to jako redakcja portalu Solarium.pl (www.zdrowe-opalanie.pl) w pełni świadomie. Efekt był zaskakujący – salony te nie zyskały wrogów, lecz nowych klientów. Patrząc na nie okiem dzisiejszego dziennikarza, nie było za bardzo o czym pisać, bo nie można było znaleźć znamion negatywnej sensacji. A dziś tylko o tych się pisze. W zamian za to były: czysta i błyszcząca podłoga, kabiny wyposażone w garderoby, papierowe ręczniki, łyżki do butów, okulary ochronne i dezodoranty z podziałem dla kobiety i mężczyzny, na ścianach nad ladą wisiały imienne certyfikaty obsługi świadczące o odbytych szkoleniach, a w kabinach – informacje o szkodliwości opalania i przeciwwskazaniach oraz instrukcje bezpiecznego korzystania z urządzeń opalających. W poczekalni czekały chłodne napoje i świeża kawa dla klienta, a przed opalaniem dokonywano bezpłatnego w ramach usługi pomiaru odporności skóry przy pomocy melanometru SkinControl®. Po pomiarze dobierano odpowiednie urządzenia opalające i drukowano profesjonalny plan opalania na 9 kolejnych wizyt, uwzględniający: stopień przygotowania skóry, jej odporność oraz cel samej wizyty. To wszystko poprzedzone trzema standardowymi pytaniami w celu wykluczenia pomyłek. W tym salonie wszyscy wiedzą o tym, że nadmiar promieni ultrafioletowych może być szkodliwy, a więc czynimy to, co możliwe, aby zapobiegać poparzeniom i czynić tym samym opalanie się zdrowym i pożytecznym. Wszystko, co dobre, a nawet najlepsze dla naszego zdrowia, może nam w nadmiarze zaszkodzić. Wiemy też, że odpowiednia dawka UV jest nam niezbędna do życia, może też posłużyć jako wspaniała prewencja wielu chorób i to nie tylko tych związanych z niedoborem wapnia. Tak więc to, czy opalanie jest szkodliwe czy nie, zależy od dwóch czynników. Od dawki, którą potrafi w ciągu kilku sekund obliczyć indywidualnie dla każdego klienta urządzenie SkinControl®, oraz od rodzaju zastosowanych lamp, które należy dobrać odpowiednio do oczekiwań klienta. Wiedzę, jak to zrobić i na co zwracać uwagę, można zdobyć od wielu lat na szkoleniu przeprowadzanym przez wydawnictwo PRESS & MEDIA przy współpracy z redakcją naszego czasopisma oraz firmy szkoleniowej Illustro. Mimo że szkolenia organizowane są przedewszystkim dla salonów posiadających Skin- Control, osoby zainteresowane tą technologią oraz wiedzą na temat opalania mogą również wziąć w nich udział. (Infolinia tel. 077 423 14 06 w dni robocze od 8:00 do 16:00). Zapraszamy przy okazji tej publikacji do przemyślenia inwestycji w profesjonalny sprzęt oraz w wiedzę, które pozwolą Państwu prowadzić salon nie narażony na ataki mediów i podnieconych doniesieniami z Niemiec dziennikarzy szukających w salonach sensacji. Dodatkowo pozwolą na świadome świadczenie usług z dziedziny światłoterapii UV bez względu na to, czy efektem będzie intensywny czy też mniej intensywny brąz. Brązowienie się naszej skóry, a więc melanogeneza, to zaledwie trzeci proces zachodzący w skórze pod wpływem jej ekspozycji na działanie promieni UV. Pierwszym z nich jest synteza witaminy D3, warunkowana rodzajem użytych w solarium lamp, drugim – powstawanie modzelu świetlnego.
Nauka i technika
Melanometr SkinControl® to urządzenie, które powstało przy współpracy z naukowcami berlińskiej kliniki akademii medycznej Charite. Klinika ta należy do największych europejskich ośrodków naukowych, zatrudnia 3000 naukowców koncentrujących się przede wszystkim na neurologii, onkologii, kardiologii, immunologii, medycynie molekularnej oraz transplantacjach. To właśnie tam podczas prac badawczych padło stwierdzenie skierowane do szefa firmy Hotkamp Elektronik:
- Wyprodukowaliście pierwszy na świecie melanometr. Gdyby stał się on obowiązkowy w każdym salonie solarium lub umieszczono by go przed wejściem na każdą plażę, to słońce zyskałoby dużo większą rzeszę zwolenników, a branża solaryjna – opinię bardzo pozytywną. Znamię medyczne, z silnym akcentem na światłoterapię i prewencję zdrowia mogłoby umożliwić bardzo bliską współpracę ze środowiskiem lekarskim. Ale to chyba niemożliwe, bo przecież nikt od was tego nie kupi, znam właścicieli salonów solarium. Oni nastawieni są przecież od lat tylko na szybki zysk. Nie ma odpowiednich przepisów, aby to ograniczyć, będą to więc robić tak długo, dopóki ich ktoś nie powstrzyma, mogą to w przyszłości zrobić przepisy, bo igranie z ultrafioletem do bezpiecznych nie należy.
Więcej o melanometrze oraz jego możliwościach można przeczytać na stronie www.skincontrol.pl.
Redakcja SOLARIUM
więcej w Solarium nr 57