Aktualny numer
64

Newsletter

(e-mail)

dlaczego warto mieć newsletter?

Strona główna | Spis treści |Archiwum

Wiedza

Nadchodzi czas wiedzy

Branża solaryjna po raz kolejny dzięki mediom znalazła się w centrum zainteresowania. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby zainteresowanie to nie było związane z masową utratą klientów, którzy tym razem najwidoczniej uwierzyli w doniesienia o szkodliwości opalania – porównywanego w prasie z azbestem, paleniem tytoniu czy nawet arszenikiem. Niewiedza dziennikarzy i brak świadomości społeczeństwa uczyniły z tych doniesień wspaniałą pożywkę dla sektorów zainteresowanych białą skórą i dmuchając w żagle mody na biel, pokazały alternatywę dotychczasowym bywalcom salonów solaryjnych. Czy jest to koniec mody na brąz, czy tylko okres przejściowy? To będzie zależeć od nas samych. Tylko my – właściciele salonów solaryjnych – jesteśmy w stanie przekonać naszych klientów o tym, że opalanie w profesjonalnych salonach nie tylko nie jest niebezpieczne, ale przyczynia się do poprawy zdrowia.

Nadchodzi czas wiedzy

Fakty są niepodważalne: opalanie może być prewencją wielu groźnych chorób, może leczyć depresje, przygotowywać skórę do urlopu, uchronić przed rakiem i to nie tylko skóry itd. Jeśli ktoś szuka na ten temat sprawdzonych informacji, zapraszamy na stronę www.zdrowe-opalanie.pl. Zdobyć wiedzę to nie wszystko. Trzeba ją jeszcze przekazać klientom. Aby te nasze rozmowy z klientami miały jednak sens, musimy zdawać sobie sprawę z tego, co robimy na co dzień, rozumieć zjawiska zachodzące w skórze podczas opalania i posiadać odpowiednie lampy oraz urządzenia służące nie tylko opalaniu dla brązu. Dzięki wiedzy możemy poza samym opalaniem świadczyć usługi światłoterapii UV. Pozytywne oddziaływanie ultrafioletu znane jest ludzkości od tysięcy lat – prawie nikt jednak się dziś tym tematem nie zajmuje, ponieważ w materialistycznym świecie wychodzi się z założenia, że słońce świeci dla wszystkich za darmo, a więc nie da rady na nim zarobić. Branża kosmetyczna wykorzystuje doniesienia w sposób dużo bardziej inteligentny. Mówi się źle – dopasowuje się więc do tego, co się mówi, i produkując ochronę przed słońcem, zarabia miliony. W naszym przypadku nie możemy jednak tego zrobić, ale umiejętnością wykorzystywania wiedzy też nie możemy się poszczycić. Opalamy ludzi, nie wiedząc nawet o tym, jak faktycznie powstaje opalenizna. Gdyby tak nie było, to nigdy w życiu nie doszłoby do tego, do czego doszło, a mianowicie do stosowania lamp opalających w kilka minut. Każdy, kto wie, na czym polega faktyczny proces melanogenezy oraz jak zbudowana jest ludzka skóra, wie również, że opalanie agresywną lampą nie jest ani zdrowe, ani skuteczne. Dlaczego więc zachowujemy się tak, jak się zachowujemy, i od lat żądamy od dystrybutorów coraz to mocniejszych lamp? Niestety, często przyczyną jest po prostu brak wiedzy. Wciąż bardzo niewielki odsetek branżowców zaliczył szkolenia ZPBS, jest stałym czytelnikiem SOLARIUM® oraz przeczesuje codziennie internet w poszukiwaniu doniesień na temat słońca i opalania. Cierpimy jako branża nie potrafiąca w odpowiedni sposób zareagować na idiotyczne doniesienia prasowe oparte na biciu piany i szczątkowych, półprawdziwych informacjach z zagranicy. Przecież wiemy o tym, że w naszej szerokości geograficznej słońce syntetyzuje życiodajną witaminę D3 tylko w od maja do września. W pozostałych miesiącach możemy uzupełniać te braki w naszych salonach, które świecą przez cały rok. Na dodatek świecą tak samo mocno i czynią to bez względu na pogodę i porę dnia. Na deser możemy zostawić sobie informację, że promieniowanie UV w solarium w przeciwieństwie do słońca na plaży jest wartością mierzalną, a więc możemy je dozować, i to nawet według zaleceń Światowej Organizacji Zdrowia. Tej samej organizacji, od której ponoć pochodzą doniesienia o tym, jakie złe jest nasze słońce, i która jednocześnie przeznacza 100 milionów dolarów na to, aby naukowcy w kolejnych latach badali poziom potrzebnej nam do życia i zdrowia witaminy D3 i jej powiązanie z nasłonecznieniem. To jeden z wielu paradoksów związanych z opalaniem i słońcem. Czyż to nie WHO doszło poprzez badania przeprowadzone w Norwegii, że promienie słoneczne są dobrym lekarstwem na raka? (Więcej na www.zdrowe-opalanie.pl w wywiadzie z prof. J. Moanem, opublikowanym również w poprzednim numerze naszego czasopisma).

Ta wiedza jest konieczna, by właściciel salonu mógł przekonać swoich klientów, że powierzają swoją skórę w dobre ręce. Jeśli byliby o tym przekonani, nie uwierzyliby tak łatwo w absurdalne doniesienia prasowe. Profesjonalizujmy więc nasze salony, póki mamy na to jeszcze czas i póki media nie wywołają kolejnej solaryjnej afery przyczyniającej się do kolejnego spadku obrotów. Im więcej klientów uda nam się uświadomić i przekonać do zdrowego opalania, tym mocniejszy będzie nasz przyszły fundament. Uwaga! Zdrowe opalanie wbrew pozorom nie ma wiele wspólnego z nową normą, której celem jest ograniczenie stopnia rumieniotwórczości lamp w solarium. O tym i o innych rzeczach można się dowiedzieć od wielu lat na szkoleniach prowadzonych przez wydawnictwo PRESS & MEDIA przy współpracy z redakcją naszego czasopisma. Szkolenia te dotychczas dedykowane były głównie posiadaczom systemów pomiaru skóry SkinControl. Teraz są dostępne dla wszystkich zainteresowanych. To nowy projekt redakcji czasopisma SOLARIUM®, która znając potrzeby rynku, wychodzi naprzeciw oczekiwaniom branżowców.

Potrzeba szkolenia

Czasy, w których zarabiało się pieniądze już w chwili otwarcia lokalu wyposażonego w dowolne urządzenia opalające, skończyły się dawno. Skończyły się już nawet czasy, w których do zarabiania i wyróżnienia się na rynku wystarczyło zainwestować w nowy sprzęt. Dzisiejszy klient to osoba, której nie wystarczy już tylko nowe urządzenie, wysoki poziom higieny, bardzo przystępna cena usługi, a nawet tylko szybki brąz. Liczba klientów, którzy odwiedzają solarium nie tylko dla brązu, wzrosła w ostatnim 10-leciu z kilku do kilkudziesięciu procent. Liczebność salonów solaryjnych oraz ilość łóżek opalających przypadających na jednego mieszkańca Polski w wielu okręgach przewyższa rozsądek inwestorów. Co gorsza, wśród nich znajduje się jeszcze stosunkowo duża liczba inwestorów nie umiejących liczyć i odróżniać obrotów od zysku firmy, tym samym doprowadzając poprzez wojnę cenową do załamania rynku. Nie pojmują oni niestety tego, że poprzez takie praktyki działają przeciwko sobie samym, narażając całą branżę na krytykę, której to łupem padliśmy latem tego roku. To właśnie dzięki takim praktykom, wynikającym z braku potrzeby przygotowania się do biznesu solaryjnego, zostajemy jako cała branża oskarżani o brak kompetencji i profesjonalizmu.

Najgorsze w tym jest to, że patrząc na statystykę, media miały poniekąd rację, zarzucając nam brak kompetencji. Wystarczy zrobić samemu test i wybierając dowolne miasto, spróbować opalać się w 10 przypadkowo napotkanych salonach. W 90% miast będziemy zdumieni wynikiem takiego testu. Jeśli znajdziemy wśród tych 10 więcej niż jeden, w którym ktoś zapyta nas o to, kiedy ostatnio się opalaliśmy, jaką mamy skórę i czy czasami nie zażywamy lekarstw lub innych suplementów mogących zmienić reakcję naszej skóry na światło UV, to możemy być już dumni, że trafiliśmy na wyjątkowe miasto. Jeszcze rzadziej personel będzie próbował ograniczyć czas naszego opalania – z różnych powodów wynikających z przeprowadzonego wywiadu wstępnego z klientem. Z pewnością bardzo trudno będzie znaleźć salony posiadające sprzęt do pomiaru skóry, a jeszcze rzadziej taki, który umożliwia sporządzanie profesjonalnych planów opalania dopasowanych indywidualnie do stopnia odporności skóry klienta. Dlaczego tak się dzieje? Może dlatego, że w czasach kryzysu ważna jest każda złotówka. A może dlatego, że personel tych salonów nigdy nie uczestniczył w szkoleniu przygotowującym go do wykonywania takiej czynności, jaką jest opalanie promieniami UV.

Leszek Kryniewski
więcej w Solarium nr 58

Strona główna | Spis treści |Archiwum

PRESS & MEDIA | Solarium | Cabines | Słoneczny portal | konkurs Helios | Solitudes | VTM