Strona główna | Spis treści |Archiwum
Szanowni Państwo,
Nie ma wątpliwości, że nasza branża przeżywa ciężkie chwile. Być może najcięższe, od kiedy w ogóle opalanie w solariach zawitało do naszego kraju. Nieszczęsna zmiana klasyfikacji urządzeń opalających i zaliczenie ich do grona czynników kancerogennych została, pochwycona przez media i użyta do nagonki na nie spotykaną dotąd skalę. Jak w tej sytuacji powinniśmy się zachować?
Rozsądek podpowiada – bez paniki. Dobrze nie jest, ale tragedii również nie ma. Społeczeństwo, wbrew temu, co sądzą niektórzy, nie jest bezmyślnym stadem baranów, które przyjmie każdą bzdurę serwowaną im przez media. Nagonka zbiera swoje żniwo, ale pamiętajmy, że pokrywa się to również z tradycyjnie niezbyt dobrym okresem, jakim jest jesień, i kryzysem ekonomicznym, w którym generalnie ogranicza się wydatki na przyjemności. Nie przeceniajmy więc roli mediów inspirowanych przez koncerny kosmetyczne. Ten kryzys minie – ale na pewno nie minie sam. Jeśli siądziemy z założonymi rękami i filozoficznym „byle do wiosny” – na wiosnę obudzimy się z ręką w nocniku. A tego nie chcemy.
Musimy działać, działać i jeszcze raz działać. O tym, że postawienie urządzenia w kabinie i ładnej panny za ladą już nie wystarcza, wiemy od dawna. Świat idzie do przodu i jako branża musimy za tym nadążać. Profesjonalizować się, poszukiwać nowych dróg, rozwiązań… Promowane w naszym czasopiśmie od dawna hasło, że „opalanie to nie tylko brąz”- wprowadzać w życie. Uświadamiać klientom, że korzystanie z dobrodziejstw sztucznego słońca służy ich zdrowiu, dobremu samopoczuciu. Za słowami powinny iść czyny – solaria muszą stać się rzeczywiście miejscami bezpiecznymi, a klienci je odwiedzający muszą czuć że ich dobro jest na pierwszym miejscu. Mamy jako branża potężny argument w rękach – promienie emitowane przez urządzenia opalające są człowiekowi bardzo potrzebne do normalnego, zdrowego funkcjonowania, jednak w nadmiarze mogą faktycznie zaszkodzić.
Co więc robić? Na początek – zdobyć wiedzę. Tej nigdy za wiele. O tym piszemy w artykule „NADCHODZI CZAS WIEDZY”. Można powiedzieć, że nadszedł on już dawno, ale teraz jest to szczególnie widoczne. Zarówno właściciele, jak i personel po prostu muszą wiedzieć, jakim narzędziem dysponują i jak można je wykorzystać, by było efektywne i bezpieczne. Takie elementy jak rozmowa z klientem, pomiar skóry i precyzyjny dobór czasu opalania i rodzaju urządzenia do indywidualnych potrzeb powinien stać się standardem. A tego nie będzie bez solidnej podpory w postaci wiedzy właśnie. Gdzie i jak ją zdobyć? O tym między innymi we wspomnianym artykule. Na razie tylko podpowiem, że już wkrótce ruszy kompleksowy program szkoleń dostępnych dla wszystkich branżowców.
Szkolenia to jednak nie jedyny sposób zdobycia wiedzy. Solidne jej źródło trzymają Państwo w rękach. I tym razem postaraliśmy się przekazać co nieco w redakcyjnych publikacjach. W tym numerze sporo o wszelkiego rodzaju pomiarach, które znakomicie przyczyniają się do poprawy bezpieczeństwa opalania, a także ekonomiki funkcjonowania salonu. Pomiary muszą chodzić parami – o tym w artykule o takim właśnie tytule. Po co opalać na oko, skoro można zmierzyć zarówno odporność skóry klienta, jak i precyzyjnie określić moc urządzeń i rumieniotwórczość lamp? Tak, branża oddaje nam do dyspozycji specjalistyczne urządzenia. Tylko korzystać!
I jeszcze jedno – obok hasła „opalanie to nie tylko brąz” można wypisać kolejne: „solarium to nie tylko opalanie”. Wielu właścicieli poszukuje nowych sposobów na poszerzenie gamy oferowanych usług. I dla tych poszukujących również w tym numerze mamy garść solidnych informacji.
Owocnej lektury!
Redaktor naczelny