Aktualny numer
64

Newsletter

(e-mail)

dlaczego warto mieć newsletter?

Strona główna | Spis treści |Archiwum

Wywiad

Opalanie odmładza

Rozmowa z Elżbietą Ruszczyk z salonu Solarium Miami z Wrocławia

Mon amie – pierwsze na świecie kolarium zadebiutowało na rynku zaledwie kilka miesięcy temu. Okazało się, że połączenie terapii kolagenowej i opalania było strzałem w dziesiątkę w wykonaniu producenta urządzenia – firmy KBL. Jest ona znana z nowatorskich rozwiązań w branży solaryjnej – i kolarium bez wątpienia znakomicie wpisuje się w ten schemat. Rośnie liczba wielbicieli tego urządzenia – zarówno wśród właścicieli salonów, jak i ich klientów. W tym momencie nie można jeszcze powiedzieć, czy to początek rewolucji w branży, niemniej – sądząc z opinii użytkowników – jest na to spora szansa. O tym, jak mon amie sprawdza się w codziennej pracy salonu, rozmawiamy z właścicielką jednego z pierwszych punktów, w których stanęła nowość KBL.

Opalanie odmładza

Solarium: Pani Elżbieto, dlaczego zdecydowała się Pani na mon amie. Skąd pomysł na zakup tego urządzenia?

Elżbieta Ruszczyk: Złożyło się na to kilka czynników. To pierwsze na świecie kolarium, połączenie opalania i odmładzania skóry. To brzmiało bardzo interesująco, wręcz zachęcało do bliższego zainteresowania się tematem i wypróbowania. Dodatkowym bodźcem była nagonka na solaria i opalanie, jaka rozpętała się tego lata – uznałam więc, że warto klientom zaoferować alternatywę dla „zwykłego opalania” - w postaci usług związanych bezpośrednio ze zdrowiem i bezpieczeństwem. I wreszcie czynnik czysto wizualny. Mon amie jest po prostu bardzo ładne, estetyka tego urządzenia nie pozwala przejść obok niego obojętnie. To wszystko sprawiło, że decyzja zapadła i obok 6 standardowych urządzeń opalających stanęło w salonie właśnie mon amie. I muszę powiedzieć, że była to bardzo dobra decyzja.

Solarium: Bezpieczeństwo usługi było zatem istotnym argumentem…

E.R.: Oczywiście – w mon amie praktycznie nie ma szans poparzenia klienta. Jeśli zdecyduje się na opalanie, seans poprzedzony jest analizą skóry i na tej podstawie dobierane są czas opalania i moc lamp opalających. Cały seans trwa 20 minut – i jest to czas działania lamp kolagenowych, natomiast lampy opalające są tu dodatkiem, z którego klient może korzystać – ale nie musi. Może przecież skorzystać wyłącznie z terapii kolagenowej, bez włączania lamp ultrafioletowych.

Solarium: Jak wielu klientów korzysta wyłącznie z lamp kolagenowych, rezygnując z opalania?

E.R.: Niewielu. Znakomita większość użytkowników łączy terapię kolagenową z opalaniem. Nawet jeśli ktoś ma wątpliwości – przekonuje go fakt, że opalanie jest całkowicie bezpieczne, ze względu na wspomniany pomiar. Poza tym lampy UV tu zamontowane są łagodniejsze, opalanie nie ma nic wspólnego z agresywnym „smażeniem”. Dzięki temu nawet osoby sceptycznie nastawione do opalania przestają mieć wątpliwości i korzystają, ze wszystkiego co oferuje mon amie. Niektórzy rzeczywiście włączają lampy opalające dopiero pod koniec seansu – mon amie jest pod tym względem elastyczne, każdy może dostosować jego pracę do własnych upodobań. Mamy również klientki – warto w tym miejscu zaznaczyć, że są to zawodowe kosmetyczki – które nie korzystają z lamp ultrafioletowych, jedynie z kolagenowych. I bardzo sobie chwalą ich działanie.

Solarium: Na mon amie trzeba spędzić 20 minut – to jak na polskie standardy dość sporo, nie nudzi się klientom, nie narzekają, że za długo?

E.R.: Nie, wręcz przeciwnie. To bardzo komfortowe urządzenie i korzystanie z niego jest po prostu przyjemne. Wrażenie robi system audio. W czasie seansu odtwarzana jest muzyka relaksacyjna, która odpręża i pozwala zapomnieć o upływie czasu. Oczywiście jeśli ktoś nie lubi tego typu muzyki albo po prostu ma ochotę posłuchać czegoś innego – może się przełączyć na inny kanał lub podpiąć własny przenośny odtwarzacz. Najważniejsza jest jednak efektywność tego urządzenia. Terapia kolagenowa naprawdę działa, to jest odczuwalne już po pierwszym seansie.

Solarium: Co mówią klienci na ten temat?

E.R.: Najczęściej pojawiają się opinie, że skóra po seansie jest delikatna jak po peelingu. Poprawia się elastyczność, gładkość i – co bardzo ważne – nawilżenie skóry. Niektóre klientki regularnie korzystające z mon amie wspominały nawet, że zrezygnowały z używania balsamów nawilżających – skóra po terapii kolagenowej po prostu tego nie potrzebuje, naturalne nawilżenie jest wystarczająco skuteczne.

Solarium: Taka terapia w połączeniu z opalaniem musi dawać naprawdę świetny efekt…

E.R.: O tak, zdecydowanie. Mon amie – jak już wspomniałam - nie opala agresywnie, raczej delikatnie, ale przy tym bardzo skutecznie. Najprawdopodobniej działanie lamp kolagenowych wyzwala w skórze procesy, które pozwalają jej znacznie efektywniej absorbować promienie UV. Kolor skóry po terapii jest naprawdę piękny, bo podkreślony właśnie przez jej doskonałą kondycję.

Solarium: Czy wprowadzenie mon amie do salonu łączyło się z jakąś spektakularną kampanią informacyjną i promocyjną?

E.R.: Oczywiście, informacja jest niezwykle istotna i nie zaniedbaliśmy tego elementu. Przede wszystkim wystawiliśmy duży banner informacyjny ze zdjęciem urządzenia. W witrynie salonu również został wyklejony wizerunek mon amie. Przed lokalem na chodniku stanęła tablica informacyjna ze zdjęciem kolarium i dużym napisem „Opalanie odmładza”. Wielu klientów to zachęciło i wciąż zachęca – wchodzą, pytają, zostają… Salon jest zlokalizowany przy jednej z głównych ulic i często nawet przychodzą do nas ludzie, którzy tablicę zobaczyli, przejeżdżając tramwajem.

Rozmawiał Michał Domański
więcej w Solarium nr 58

Strona główna | Spis treści |Archiwum

PRESS & MEDIA | Solarium | Cabines | Słoneczny portal | konkurs Helios | Solitudes | VTM