Aktualny numer
61

Newsletter

(e-mail)

dlaczego warto mieć newsletter?

Strona główna | Spis treści |Archiwum

Wiedza

Umiesz liczyć?

Licz na siebie!

Życie na Ziemi jest możliwe tylko dzięki Słońcu. Jeśli ktoś wymyślił solarium, to chwała mu za to, że bez względu na pogodę i porę dnia, jak również w okresie zimowym możemy cieszyć się z promieni słonecznych. Jeśli ktoś nie potrafi sobie ograniczyć tych dobrodziejstw, to ryzykuje. Jeśli ktoś nie wie, co robi, to przejmuje odpowiedzialność za efekty swoich działań. Jeśli ktoś nie jest przygotowany do tego, aby otworzyć salon solaryjny, mimo że już go posiada, to może lepiej, aby go zamknął i nie przyczyniał się do dalszego pogarszania obrazu naszej branży. To samo tyczy się firm handlowych, które swą krótkowzrocznością i brakiem odpowiedzialności pokierowały całą branżę na manowce, z których wyjść, jak widać, jest bardzo trudno, a ci, którzy są współwinni tej sytuacji, nie poczuwają się w większości przypadków do pomocy.

Licz na siebie!

Ryzyko towarzyszy nam w życiu na co dzień. Wiąże się ono zarówno z pracą, jak i wypoczynkiem. Istnieje nawet wtedy, gdy idziemy do lekarza. On przecież leczy lekarstwem, które już w lekkim nadmiarze szkodzi, a w większym – zabija. Nikt nie musi uczyć nas tego, że otrzymując opakowanie antybiotyku, nie zażywamy go w całości, aby szybciej wyzdrowieć. Podobnie wydawać by się mogło, że nikt nie musi nikogo uczyć, że idąc do solarium, musi być brązowy po jednej wizycie. Czy zażywając jedną tabletkę lekarstwa, oczekujemy natychmiastowej poprawy? Oczywiście nie! Dlaczego? Bo każdy z nas ma swój rozum!

Droga donikąd

Ten właśnie rozum postanowiliśmy wydelegować w kosmos, wprowadzając na rynek lampy o wysokich współczynnikach UVB. Obiecano właścicielom salonów solaryjnych, których to od 10 lat przemysł solaryjny uważa chyba za mało rozgarniętych, skrócenie czasów ekspozycji i tym samym zwiększenie rentowności salonu. Czy właściciele faktycznie nie myślą? Obserwując rynek, można dojść do wniosku, że raczej nie, ale czy muszą myśleć? Powinni, bo to chyba jest wskazane, jeśli prowadzi się własny biznes. Kto więc ma rację? Może jak zawsze racja leży pośrodku, który jednak bliższy jest temu, że na rynek wprowadzono lampy nie spełniające obowiązującej normy 0,6 i zrobiono to całkiem świadomie. Wolna amerykanka producentów w imię stwierdzenia: tylko dawka się liczy! Od tej chwili marketing polegał już tylko na zamieszczeniu w reklamach wyższej cyferki oznaczającej zawartość UVB i lampy sprzedawały się jak ciepłe bułeczki. Lampy, których zadaniem było szybkie opalanie, potrafiły osiągać dawkę rumieniotwórczą w ciągu niespełna 2 minut. Jak można było posunąć się tak daleko w swojej bezmyślności? Kilkadziesiąt salonów, które zdecydowały się na zakup melanometru SkinControl, z niedowierzaniem patrzyło na wyniki pomiarów i czasy bezpiecznego opalania, sięgające np. 3 minut. Czy o to nam chodziło? Jak zabezpieczyć się przed tym, aby nie czynić zła i nie szerzyć głupoty na swoim własnym rynku? Z pomocą przyszli po raz kolejny producenci, którzy wpadli tym razem na inny doskonały pomysł.

Bezpieczniej i dłużej?

Nie tłumacząc swoich błędów, które popełniono przecież dla dobra właścicieli salonów, a nie w celu podniesienia sprzedaży, wprowadzono lampy brązujące. Jako „odszkodowanie” za straty poniesione przez właścicieli, którzy zdążyli poparzyć tysiące nieświadomych niebezpieczeństw osób, ponieważ te, chcąc się opalać w solarium, wybrały z założenia logiczny czas ekspozycji (np. 10 minut). Takich przypadków zanotowaliśmy w samym Opolu wystarczająco dużo, aby uznać statystykę za ogólnopolską. Na rynku pojawiła się pomoc! Aby ludzie mogli się znowu opalać dłużej, wprowadzono lampę brązującą. Emitowała ona jednak znacznie więcej UVA aniżeli lampa standardowa. Zakładane 20 minut bez obaw przed poparzeniem okazało się skuteczne tylko dla tych, którzy opalali się na okrągło, czyli np. dwa razy w tygodniu. Czy był to dobry pomysł? Czy zwiększona ilość UVA była dobrym rozwiązaniem? Nikt nie wie, bo nikt tego nie badał. Jednak na podstawie ogólnej wiedzy na temat ultrafioletu i świadomości, iż UVB odpowiedzialne jest za poparzenia, uznano, że lampa bez UVB będzie z założenia bezpieczna. Nie dziwi mnie więc, że lekarze chcą solaria mocno kontrolować, a nawet pozamykać, co stało się już np. w Brazylii. Jeśli idziemy na taką łatwiznę, to nie dziwota, że znajdujemy na swej drodze tylu przeciwników.

Byle opalać?

Takie rozwiązania powodują, że jesteśmy postrzegani jako branża nastawiona wyłącznie na szybki zysk, bez skrupułów, bez względu na szkodzenie ludziom. Ktoś tu popełnił wielki błąd myślowy. Na rynku zarówno w Polsce, jak i za granicą istnieją właściciele salonów, którzy myślą inaczej. Nie tworzą większości, ale możliwe, że tworzą oni nową branżę, którą można nazwać światłoterapią estetyczną i prozdrowotną. Tak właśnie wyobrażał sobie tę branżę jej twórca Friedrich Wolff, konstruując urządzenia zastępujące słońce, którego promienie są nam niezbędne do życia. Tymczasem branża solaryjna skupiła się bardziej na intensyfikacji zysków i dynamice rozwoju aniżeli na faktach, które statystycznie dowodzą, że nie ma na świecie sektora o podobnym profilu, który rozwijałby się w nieskończoność. Zamiast skoncentrować się na badaniach, które mogłyby rozszerzyć krąg naszych odbiorców, przemysł solaryjny szuka eliksiru rozwoju, który poprzez swoje cudowne działanie ma doprowadzić do tego, by solaria i lampy sprzedawały się ponownie jak ciepłe bułeczki. Zapomina się jednak przy tym, że nie ma już chętnych na te ciepłe maślane bułeczki, ponieważ ktoś inny, znacznie mądrzejszy i bardziej majętny, zadbał o to, by nastała moda na zdrowe pieczywo razowe. Jakie wnioski wyciągamy z tego stanu rzeczy? Żadnych? A może warto byłoby pouczyć się tego od kogoś innego i zacząć myśleć i działać w sposób bardziej efektywny? Podobny do tego, którym wyrządza się nam tyle krzywdy. Proszę zauważyć, że kampania antysłoneczna bazuje na domniemanych badaniach, kiepskich statystykach i braku świadomości społeczeństwa, które od lat daje się nabierać na wszystkie nowe pomysły koncernów serwujących samoopalacze i faktory ochronne produkowane jakoby w trosce o zdrowe społeczeństwa. Informacje na temat szkodliwości tych praktyk, jak i pozytywnym wpływie słońca na nasz organizm są tak skutecznie blokowane, że nie ujrzą one „złowrogiego” światła słonecznego.

Leszek Kryniewski
więcej w Solarium nr 59

Strona główna | Spis treści |Archiwum

PRESS & MEDIA | Solarium | Cabines | Słoneczny portal | konkurs Helios | Solitudes | VTM