Aktualny numer
61

Newsletter

(e-mail)

dlaczego warto mieć newsletter?

Strona główna | Spis treści |Archiwum

Wywiad

Opalanie dla zdrowia

Opalanie w solarium to pewny rak – krzyczą od kilku miesięcy media. Widoczny spadek liczby klientów, a co za tym idzie - obrotów, wielu właścicieli solariów doprowadza do rozpaczy. Każdy z przedsiębiorców zadaje sobie pytanie, co dalej? Zamykać czy „dokładać do interesu”? Co robić? Reagować! – odpowiadają twórcy programu OpalanieDlaZdrowia.pl

Opalanie dla zdrowia

Michał Zaborowski i Tomasz Piotrowski razem prowadzą firmę. Po kilkunastu latach działalności mogą poszczycić się pięcioma solariami w dużym mieście na zachodzie Polski. Zaczynali - jak wielu w tym biznesie - od małego solarium z jednym łóżkiem pod koniec lat dziewięćdziesiątych.

To był złoty biznes. Kto żyw, otwierał solarium. Niewielka inwestycja szybko zwracała się z nawiązką. Dla klientów zdrowa opalenizna była wtedy synonimem luksusu - opowiada Zaborowski. Skuszeni wysokimi obrotami, zyski zaczęli inwestować w otwarcie kolejnych punktów, które szybko zaczęły na siebie zarabiać.

Solaria nadal powstawały jak grzyby po deszczu. Według danych Ministerstwa Gospodarki w 2007 roku w całym kraju działało 14 tys. solariów. Dzisiaj trudno oszacować ich liczbę ze względu na brak wiarygodnych danych, jednak zdaniem specjalistów, rynek solaryjny możemy szacować na blisko 17 tys. punktów.

Po 2000 r., gdy mieliśmy kryzys gospodarczy, zauważyliśmy pierwsze spadki. Wiadomo, gdy w budżecie domowym zaczęło ludziom brakować pieniędzy, najłatwiej zrezygnować z przyjemności, czyli fryzjera, kosmetyczki czy solarium - mówi Zaborowski. - To samo zresztą obserwujemy również dzisiaj, bo obecny kryzys dopiero zaczyna odczuwać „szary człowiek” – dodaje.

Wtedy rozpoczęła się zażarta walka cenowa miedzy solariami. Cena minuty opalania zaczęła bardzo szybko spadać. Kto chciał przetrwać, obniżał koszty. Podobne zachowania możemy zauważyć również dzisiaj, bo zdaniem specjalistów obecna sytuacja nie różni się zbytnio od tej z początku wieku. Na rynku zaczęły dominować dwie tendencje: opalamy szybko, tanio, brązowo, a co za tym idzie - nie zawsze zdrowo. Druga tendencja to postawienie na jakość i standard usług.

Zauważyliśmy, że część klientów szuka czegoś zupełnie innego. Relaksu, odpoczynku, miłej atmosfery. Takiego przypomnienia wakacji czy zapomnienia o problemach – opowiada Piotrowski. – Wiadomo, że przyjemniej jest przyjść do solarium, gdzie jest ładnie, można wygodnie usiąść, napić się kawy i poczytać gazetę – dodaje pan Tomek, z dumą prezentując okazałe akwarium znajdujące się w jednym z ich solarium

Gdzie woli pani pójść? Do solarium, gdzie za 80 gr będzie pani wyglądać jak rak, czy do takiego jak nasze, gdzie jest miło i schludnie? – pyta retorycznie. – Solarium to usługa jak fryzjer czy kosmetyczka. My jednak poprawiamy również ludziom nastrój i dbamy o zdrowie. Solarium nie musi kojarzyć się z obskurnym miejscem i niezbyt rozgarniętą obsługą, a to niestety bolączka naszej branży – podsumowuje.

Wizerunek branży solaryjnej nie jest najlepszy właśnie za sprawą wojny cenowej. Obniżanie ceny za minutę opalania wiązało się dla wielu przedsiębiorców z cięciem kosztów – personelu, środków czystości, jakości sprzętu, czasu wymiany lamp. To odbiło się na wszystkich. Kłopoty pogłębiły pojawiające się coraz częściej informacje o szkodliwości opalania. Z ich wiarygodnością można dyskutować, ale przekaz – solarium jest złe - pozostaje w świadomości klientów. Wiadomo, negatywna informacja zawsze lepiej się sprzeda i zostanie zapamiętana.

Agnieszka Michnikowska
Więcej na stronach programu www.OpalanieDlaZdrowia.pl oraz pod numerem telefonu 784 083 235.
więcej w Solarium nr 59

Strona główna | Spis treści |Archiwum

PRESS & MEDIA | Solarium | Cabines | Słoneczny portal | konkurs Helios | Solitudes | VTM