Strona główna | Spis treści |Archiwum
Primum non nocere
po pierwsze nie szkodzić
Mimo że większość solariów świadczy usługi związane ze światłoterapią estetyczną, istnieje coraz większa ich liczba zainteresowana aspektem prozdrowotnym tych usług. I dzieje się to pomimo nagonki medialnej na salony solaryjne, przeżywające swój największy kryzys w historii branży. Salony, które dzisiaj zareagują na te potrzeby, mogą odegrać ważną rolę społeczną i przyczynić się do znacznego obniżenia ryzyka zachorowania, a nawet ryzyka śmierci z powodu czerniaka. Ten, zdawałoby się, nonsens to wynik badań przeprowadzonych wspólnie przez redakcję naszego czasopisma z Akademią Światłoterapii Estetycznej, której struktury właśnie powstały w Opolu. Zajmie się on już w styczniu badaniami, których celem będzie ustalenie zależności syntezy witaminy D3 od długości promieni UV z pasma UVB oraz UVA.
Solarium szkodzi! Jak wszystko, co w nadmiarze – zarówno słońce, jak i solarium może nam zaszkodzić. Biorąc jednak pod uwagę uzależnienie ewolucji naszego gatunku od słońca i energii zawartej w jego promieniach, trudno podejrzewać zarówno słońce, jak i solarium o szkodliwość, a nawet zabójcze w stosunku do człowieka działanie. Zamiast cieszyć się wynalazkiem Friedricha Wolffa, demonizujemy go i skazujemy na spalenie na stosie. Czy słusznie? Jak widać, wynalazek ten dotarł do niewłaściwych rąk, które bez namysłu skierowały całe siły, by go unowocześniać. Bez nadzoru naukowców i lekarzy powstała maszyna do szybkiego opalania, która nikomu nic dobrego poza szybkim brązem nie przynosi. Czy życzenia nieświadomych klientów muszą być realizowane? W innych branżach nie realizuje się ich tak szybko. Mimo że samochody mogłyby jeździć jeszcze szybciej, na całym świecie ogranicza się maksymalną prędkość poruszania się po publicznych drogach i czyni się to raczej dla dobra społeczeństwa, a nie na złość. Pora więc powiedzieć „stop!”. Ten krok został już zrobiony przez ustawodawcę, który przypatrywał się temu, co czyniła w ostatnich latach branża solaryjna, spełniająca bez opamiętania żądania nieświadomych klientów. Czy produkcja coraz mocniejszych lamp „dla dobra klienta” przyniosła poprawę naszego obrazu w oczach społeczeństwa? Jeszcze mocniej, jeszcze szybciej, jeszcze więcej UV! – skoro klient chce się szybko opalać, to dlaczego tego nie zrobić, tym bardziej że technicznie jest to możliwe. Może byłoby to możliwe i w miarę bezpieczne, gdyby wszyscy w swoich salonach posiadali przed wprowadzeniem tychże mocnych lamp melanometry chroniące klienta przed poparzeniem, a obsługę stanowiłby tylko wykwalifikowany personel pozwalający na świadome wykorzystywanie ukrytej w lampie zwielokrotnionej mocy naturalnego słońca. Tak się niestety nie stało. Nikt nie sprawdzał wiedzy personelu, nikt nie sprawdzał nawet tego, czy lampy wprowadzane do obrotu spełniają obowiązujące w naszym kraju normy. Dlaczego? A może warto zapytać o to tych, którzy je wprowadzali. Oni zrzucą winę na tych, którzy je kupowali, a ci skierują swoje żale w kierunku biznesmenów, którzy je produkowali.
Nie wszyscy pozostają jednak bierni
Redakcja czasopisma SOLARIUM® od dłuższego czasu tworzy portal www. zdrowe-opalanie, który cieszy się coraz większą popularnością. Jeśli ktoś go nie zna, to może lepiej by było, gdyby nie zabierał głosu w dyskusji na temat słońca i nie przyznawał się do tego, że posiada lub też pracuje w solarium. Dzięki temu portalowi nawiązaliśmy współpracę z wieloma środowiskami, które zainteresowały się naszym jakże innym spojrzeniem na słońce i jego pozytywny wpływ na nasz organizm. Dotarliśmy do środowisk naukowych i medycznych, których przedstawiciele z założenia ostrożnie podchodzą do informacji serwowanych usilnie od kilku miesięcy przez media. Te właśnie nowe doświadczenia i obecność naukowców zajmujących się rzetelną promocją zdrowia i leczeniem ludzi były fundamentem nowych działań. Jednym z nich jest projekt, który może odegrać kluczową rolę profilaktyce, jak również przyczynić się do rozwoju branży solaryjnej nie tylko w estetycznym, ale i prozdrowotnym kierunku. Te znienawidzone przez media na życzenie zainteresowanych grup solaria to zakłady, w których pracują przecież ludzie. Przedstawiciele gatunku istot myślących – tych samych istot, do których należał wspomniany w tytule Hipokrates.
Realne zagrożenie
Charakterystyczne dla człowieka jest to, że potrafi myśleć i jeśli chce, to coś wymyśli. Myśli on jednak szczególnie w chwili zagrożenia, a wygląda na to, że właśnie to zagrożenia nadeszło. Coraz więcej właścicieli salonów, którzy zainwestowali w branżę sporo pieniędzy, zaczyna się zastanawiać nad tym, dokąd prowadzi droga, którą wielu z nas od lat bezmyślnie kroczy. Konflikt interesów właściciela salonu, producenta i sprzedawcy jest obecnie bardzo widoczny i – co gorsza – nie wiadomo za bardzo, na czym on polega. Dawniej polegał on na intensyfikacji zysków, dziś już chyba tylko na przeżyciu. Czy nie jesteśmy w stanie się dogadać? Może i bylibyśmy, gdyby nie zbyt duże różnice w interesach. Ten, kto liczy dziś na wielki pieniądz w branży, nie jest chyba świadom niebezpieczeństwa, które może doprowadzić do upadku całego sektora. Otóż nowe przepisy mogą spowodować, iż solaria przestaną być prozdrowotne. Oznaczać to będzie utratę kolejnych 30% obrotów i pozbawi nas możliwości pozyskiwania nowych grup społecznych.
Leszek Kryniewski
więcej w Solarium nr 59