Aktualny numer
64

Newsletter

(e-mail)

dlaczego warto mieć newsletter?

Strona główna | Spis treści |Archiwum

Marketing

Młodzież w solarium

Młodzież w salonie solaryjnym to temat delikatny, z wielu względów. Dla wszystkich przeciwników opalania w solarium to jeden ze sztandarowych problemów podnoszonych w dyskusji. Możemy usłyszeć między innymi, że promienie ultrafioletowe niszczą młodą skórę, na porządku dziennym są alarmistyczne doniesienia o tym, że siedemnastoletnie dziewczyny mają „skórę czterdziestolatki” i tym podobne. Właściciele salonów w kwestii nastoletnich klientów są podzieleni – jedni uważają ich za grupę strategiczną, inni – za zło konieczne. Jak postępować z tą grupą klientów, by „wyjść na swoje” i jednocześnie zainwestować w przyszłość salonu?

Młodzież w solarium

W powszechnej świadomości określenie „młodzież” nie oznacza wyłącznie osób niepełnoletnich czy nastolatków. Termin ten można rozszerzyć na wszystkich młodych ludzi, którzy nie są jeszcze samodzielni finansowo w stopniu takim, że kontrolują wszystkie swoje wydatki. U kogoś ta granica może być ustawiona na wieku 16 lat, u innego – 26. Ważniejsza od formalnej pełnoletności jest niezależność finansowa i faktyczna niezależność życiowa. Osobną grupę stanowią studenci. To bardzo ciekawa grupa młodzieży, o którą warto zadbać szczególnie. Tu mamy bowiem pewność, że spora jej część w niedalekiej przyszłości zacznie zarabiać nieco bardziej konkretne pieniądze i mogłaby ich trochę zostawić u nas. Jeśli uda nam się przygotować mądrą ofertę dla studentów, możemy zdobyć sporą i – co ważne – świadomą grupę klientów.

Widmo zakazu

Na fali walki z „zabójczym” solarium pojawiają się pomysły objęcia osób niepełnoletnich zakazem opalania (oczywiście tylko w solariach, bo przecież nie na plaży). W niektórych hrabstwach w USA zakazy już obowiązują, zresztą w krajach europejskich również – choćby w Hiszpanii czy w Niemczech. W Stanach przyjmują one różne formy. W zależności od stanu bądź hrabstwa zakaz opalania dotyczy osób poniżej 14. – 18. roku życia. Czasami jest to zakaz bezwzględny, w innych przypadkach obwarowany koniecznością zgody (bądź obecności!) rodziców.

Pojawiają się również głosy, by w Polsce wprowadzić jakąś formę zakazu opalania nieletnich. Czy powinniśmy się tego obawiać? Niektórzy właściciele salonów bagatelizują potencjalne zagrożenie. No i co z tego? – można czasem usłyszeć – przecież i tak większość klientów jest pełnoletnia i samodzielna finansowo, młodzież to mniejszy procent. Poza tym klient pełnoletni i samowystarczalny jest z reguły bardziej stabilny, zdecydowany i zamożniejszy. Młodzież pojawia się, znika, wiecznie pyta o promocje, liczy każdą złotówkę… Nie będzie to aż tak bolesna strata. Nie? A jednak. Zastanówmy się przez chwilę, jak taki zakaz wpływa na świadomość młodych ludzi, którzy przecież kiedyś dorosną, usamodzielnią się. Czy wtedy automatycznie staną się naszymi klientami? Czy młody człowiek będzie tylko czekał do pełnoletności, by poopalać się w solarium? Czy raczej karmiony przez całą młodość informacjami o szkodliwości solarium, nie wpuszczany tam – nigdy nie stanie się naszym klientem? Niestety, ta druga opcja jest bardziej prawdopodobna. Pomysły zakazu wstępu do salonów osobom niepełnoletnim nie wzięły się znikąd. Faktem jest, że część młodych ludzi przesadza z opalaniem (i jest to jak najbardziej normalna dla tego wieku skłonność). I nawet jeśli jest to mniejszość, czy wręcz margines – ta mniejszość najbardziej rzuca się w oczy właśnie ze względu na mocno nienaturalny odcień skóry. Dlaczego młodzież przesadza? Bo jej na to pozwalamy. To, że młody człowiek nie ma aż takiego instynktu samozachowawczego jak dorosły, jest raczej normalne. Dlatego to właśnie w gestii właścicieli salonów i obsługi leży wzięcie na siebie odpowiedzialności za bezpieczeństwo opalania, dotyczy to oczywiście nie tylko nieletnich, ale wszystkich osób opalających się w salonie. Jeśli klientowi brakuje zdrowego rozsądku i wiedzy – my musimy przejąć tę rolę. Być głosem rozsądku. Tymczasem w praktyce mało kto dba o to, by przesadzające z opalaniem osoby edukować, a w ekstremalnych sytuacjach po prostu odmówić usługi – dla ich i swojego dobra. Pozwala się młodzieży na wszystko, za co jest w stanie zapłacić, a wspomniany brak instynktu samozachowawczego i charakterystyczna dla pewnego wieku skłonność do przesady robią swoje. To doskonała pożywka dla wszelkiej maści przeciwników słońca i solarium, którzy w osobach przesadnie opalonych nastolatków znajdują niezbite dowody na szkodliwość ultrafioletu. Im mniej tej pożywki będziemy im dostarczać, tym lepiej dla nas i dla całej branży.

Klient przyszłościowy

Na początku musimy zdać sobie sprawę, jak ważnym klientem jest nastolatek – mimo że nie generuje takich obrotów jak pracująca część klienteli i nie jest klientem „stałym”, tylko raczej chaotycznym, nierównym. Niemniej jest klientem przyszłościowym – i to jest najważniejsza jego zaleta. Tylko od nas zależy, czy w przyszłości będzie nas odwiedzał. Od tego, czy potraktujemy go poważnie, czy – używając adekwatnego języka – zwyczajnie olejemy. Zła wiadomość dla wszystkich, którzy chcą pójść po linii najmniejszego oporu – poważne traktowanie nastolatka nie oznacza pozwalania mu na wszystko (jak choćby codzienne opalanie) ani – co niestety jest dość częstym błędem – na dostosowywaniu cennika usług do jego możliwości (czy może raczej chęci) finansowych. Salony oferujące opalanie nawet za 25 groszy, nastawione na masowy przemiał nastolatków, stały się parę lat temu prawdziwą zmorą niektórych miast. Oczywiście na fali kryzysu popłynęły jako pierwsze, ale szkody, jakich narobiły w branży, odbijają się czkawką do dziś. Do tej pory nie bardzo wiadomo, co kierowało osobami zakładającymi takie przetwórnie (bo nazywanie tego salonami solaryjnymi jest obrazą dla właścicieli prawdziwych salonów). Oferowanie 15-minutowego seansu w cenie jednego piwa to raczej nie jest przejaw zdrowego ekonomicznego myślenia. Wręcz przeciwnie.

Michał Domański
więcej w Solarium nr 60

Strona główna | Spis treści |Archiwum

PRESS & MEDIA | Solarium | Cabines | Słoneczny portal | konkurs Helios | Solitudes | VTM