Strona główna | Spis treści |Archiwum
Programy zdrowego i efektywnego opalania
Solarium to usługa polegająca na opalaniu. W samym słowie „opalanie”, mimo że kojarzy się ono każdemu z brązem, nie ma mowy o brązowieniu naszej skóry. Samo opalanie to proces naświetlania skóry światłem ultrafioletowym, światłem niezbędnym nam do życia. O tym, czy opalanie jest zdrowe czy nie, decyduje dawka ultrafioletu, składającego się w większości z bardzo niebezpiecznego – w przypadku przedawkowania – pasma UVB . Dawka to równanie, w którym znajdziemy takie parametry jak moc lampy w odniesieniu do jej charakterystyki oraz czas naświetlania.
Dawka – o czym często zapominamy – nie jest taka sama dla każdego. Musimy bowiem podczas obliczeń uwzględniać rodzaj skóry klienta. Czy chodzi tu jednak faktycznie o rodzaj skóry, który najczęściej określamy według tabeli? W przypadku solarium najważniejsza jest chwilowa odporność skóry na działanie ultrafioletu. Ta może być różna i nie zawsze idzie w parze z kolorem skóry. Zmienia się również z wizyty na wizytę i może być nawet uzależniona od naszej diety. Odporność skóry rośnie w miarę opalania, ale rośnie tylko do pewnego stopnia, uwarunkowanego genetycznie. Aby ją dokładnie zbadać, należy użyć melanometru. Jako że na rynku istnieje tylko jeden efektywnie działający melanometr, ograniczymy się do opisu jego właściwości i przydatności w tworzeniu efektywnych i zarazem zdrowych programów opalania. W ostatnim czasie sporo mówimy o zdrowym opalaniu i zdrowych lampach. Tymczasem to, czy opalanie będzie zdrowe, niekoniecznie zależy od mocy lampy, lecz od dawki, jaką otrzymuje nasz klient podczas jednej wizyty. Tu prawa matematyki i fizyki przewyższają marketing i reklamę oraz naciągane kampanie prasowe skierowane przeciwko słońcu. Salony wyposażone w melanometry nie muszą martwić się tym, na czym opalają, ponieważ zawsze potrafią w indywidualny sposób dobrać tak czas opalania, aby nie poparzyć klienta. I właśnie o to chodzi w zdrowym opalaniu – by pracować na efektywnych lampach w sposób umożliwiający pełną kontrolę. Dzięki melanometrom nabywamy możliwości świadczenia każdej usługi w sposób odpowiedzialny i efektywny za razem.
Inwestycja w bezpieczeństwo
Zakup melanometru wiąże się w wydatkiem kilkunastu tysięcy złotych. Wielu właścicieli pyta nas, czy to dobra inwestycja w tak ciężkich czasach. Na pytanie to można odpowiedzieć dwojako. Jeśli zastanawiamy się, czy zamknąć salon, to z pewnością nie powinniśmy czynić takiej inwestycji. Jeśli jednak zainwestowaliśmy dużo więcej pieniędzy w otwarcie salonu, który nie zdążył się jeszcze zamortyzować, to doinwestowanie go kwotą kilkunastu tysięcy nie powinno sprawiać nikomu kłopotu. Celem tego działania jest pozyskanie nowego grona klientów nie korzystających dotychczas z usługi solarium lub przekonanie tych, którzy się opalają, że czynią to bezpiecznie. Medialne nagonki sprawiają, że nasi klienci tracą pewność i często wykruszają się bezpodstawnie w obawie o swoje zdrowie, rezygnując z usługi całkowicie. Dzieje się to coraz częściej bez względu na wiek klienta. Nawet młodzież korzystająca dziś z solarium zadaje sobie pytanie, czy to, co robi, jest w świetle ostatnich doniesień medialnych na pewno bezpieczne. Wprowadzenie do usług profesjonalnego melanometru oraz znająceznającego swoją rolę personelu, posiadającego umiejętność tworzenia indywidualnych planów opalania, może zmienić postrzeganie naszego salonu. W czasie tak zwanej prosperity i pełnych kas nikt nie myślał o zakupie melanometru, mimo że prawie wszystkich było na takowy stać. Właściciele tłumaczyli sobie w prosty, lecz jakże nieodpowiedzialny i banalny sposób: dlaczego mam ograniczać czas opalania, skoro klient jest w stanie za więcej minut zapłacić więcej? Tłumaczenie niby proste, ale jakże błędne! Jeśli zależało nam naprawdę na większej ilości minut, to należało zmienić lampy po prostu na słabsze. Wtedy przy pomocy melanometru bylibyśmy w stanie udowodnić każdemu klientowi to, że opalając się 18 minut, czyni to jeszcze bezpiecznie. Dlaczego tak się nie stało? Bo zarówno właściciele salonów, jak i sprzedawcy lamp i urządzeń byli zbyt nastawieni na szybki zysk. Kosztem ryzyka, jakie ponosił klient, opalali na coraz bardziej agresywnych lampach. Jedyne, co mogło być pozytywne w tej technice marketingu, to lepsze wykorzystanie kabin, które w ten sposób były w stanie w ciągu jednego dnia obsłużyć nawet ponad 30 klientów. Przy logice tej zabrakło podniesienia ceny minuty opalania na mocniejszych lampach. Z punktu widzenia bezpieczeństwa klienta technika ta była do przyjęcia tylko w przypadku użycia melanometru, który ograniczałby czas takiej silnej ekspozycji często do 3 minut, a w skrajnych przypadkach – przy jasnej karnacji klienta – nie pozwalałby wcale na opalanie na urządzeniach wyposażonych w tak mocne lampy. Mając równocześnie łóżka słabsze, moglibyśmy obsługiwać każdego klienta. Ale dzisiaj nikomu już to nie grozi, tym bardziej że cena minuty opalania jest tak niska, że nawet tym, którym chodziło o ilość klientów – czyli przemiał – zabrakło pieniędzy na odnowę sprzęsprzętu, wymianę płyt akrylowych i godziwą zapłatę dla personelu. Może więc warto właśnie w tych czasach pomyśleć o zmianie strategii, o podniesieniu jakości usług wraz z podniesieniem ceny za usługę. Może ten krok doprowadzi do tego, że zaczniemy obsługi wać mniej klientów, ale należących do tej grupy, która faktycznie może generować dla nas zyski. Młodzież opalająca się tylko w promocjach nie jest zaliczana już od dłuższego czasu do tego grona odbiorców usług solaryjnych. Oczywiście generuje ona również zyski ze względu na ilość, ale uzależnione są one bezpośrednio od demograficznego położenia salonu, a więc od tak zwanego geomarketingu, na który po otwarciu salonu nie mamy już wpływu. Jeśli należymy do grupy szczęśliwców, którzy w odpowiednim czasie otworzyli solarium w odpowiednim miejscu, to możemy liczyć na to, że frekwencja nie zmaleje. Ale nawet w takich salonach melanometr może się przyczynić do podniesienia ich obrotów z powodu zainteresowania się nimi grupy docelowej, która za bezpieczeństwo potrafi zapłacić nieco więcej. Dla tych, którzy takiego szczęścia nie mają, pozostają inne rozwiązania, których celem jest zarówno zatrzymanie odpływu klientów z solarium, jak i pozyskanie nowej grupy, która ustanowiłaby lepszy fundament na przyszłość aniżeli młodzież opalająca się najczęściej tylko okazjonalnie, coraz częściej tylko na urządzeniach będących w okresowych promocjach.
Najważniejsza w solarium powinna być dawka
Jak już wspomniano, melanometr potrzebny jest do obliczenia bezpiecznej dawki UV zwanej często dawką 1 MED. Z medycznego punktu widzenia to ilość energii potrzebna do podrażnienia danego typu skóry i wystąpienia jej zaczerwienienia, będącego sygnałem ostrzegawczym dla jej właściciela. Sygnał ten mówi, że znajdujemy się już poza granicą bezpieczeństwa. Zdrowe opalanie to takie, które nie doprowadza do zaczerwienienia i jednocześnie aplikuje odpowiednio maksymalną dawkę promieni UVB, w żądanym celu. Ilość nie przekraczająca 1 MED nie szkodzi skórze, lecz wręcz pomaga. Każdy z nas posiada wrodzony mechanizm, dzięki któremu energia niesiona przez promienie UVB może zostać wykorzystana do syntezy witaminy D3. Ten mechanizm, polegający na niszczeniu wiązania substancji pochodzącej od cholesterolu, umożliwił nam ewolucję. Dzięki niemu jesteśmy w stanie przyswajać wapń potrzebny do budowy zdrowych i mocnych kości oraz chronić się przed wieloma groźnymi chorobami, z nowotworami włącznie. Witamina D3 jest bowiem jednym z najsilniejszych naturalnych hormonów regulujących pracę naszego układu odpornościowego. Naukowcy skupiali się dotychczas na pierwszym zjawisku, związanym z ultrafioletem, czyli roli witaminy D3 w przyswajaniu wapnia, drugiemu poświęca się więcej uwagi dopiero w ostatnim 25-leciu. Ale uwaga! Nadmiar życiodajnego UVB może być bardzo niebezpieczny, tak więc powinniśmy dołożyć wszelkich starań, aby nie doprowadzać do aplikowania skórze naszego klienta jego niebezpiecznego nadmiaru. Najlepsze mechanizmy samoobrony nie są w stanie poradzić sobie z nadmiarem energii i można to zauważyć, obserwując naszą ewolucję. Obdarzyła nas ona różnym kolorem skóry uzależnionym od szerokości geograficznej, pod jaką mieszkamy. Efektywne i zarazem zdrowe opalanie polega więc na tym, aby posiąść zdolność umiejętnego dawkowania energii ultrafioletu. Dawki uzależnionej zarówno od rodzaju skóry klienta, jak i dopasowanej do jego oczekiwań – czyli celu wizyty. Nie każdy dziś chce być czekoladowo brązowy! Przy dopasowaniu planu do celu wizyty bardzo ważnym aspektem jest również rodzaj użytych do opalania lamp. Nie każda lampa w taki sam sposób oddziałuje bowiem na nasz organizm. Lampy emitujące promienie o większej zawartości UVB syntetyzują bardzo szybko witaminę D3, są jednak bardzo niebezpieczne, ponieważ UVB niesie ze sobą wielokrotność energii w porównaniu z UVA. Sumę tejże energii określamy jako rumieniotwórczość danej lampy. Jak poradzić sobie z tyloma parametrami, na które winniśmy zwrócić uwagę w solarium? Z pomocą przychodzi nam niemiecki koncern Holtkamp Elektronik, który w swym najnowszym urządzeniu SkinControl zawarł bardzo pożyteczne narzędzie wyręczające obsługę z najtrudniejszego zadania. Poza pomiarem odporności skóry system sam wylicza czas oraz układa program opalania. Drukuje go dodatkowo w postaci gotowego harmonogramu 9 kolejnych wizyt. System rozróżnia automatycznie trzy rodzaje potrzeb klientów, dopasowując w ten sposób program do celu wizyty.
Sven Schameitat
więcej w Solarium nr 60