Strona główna | Spis treści |Archiwum
Zimne lampy
Czy moc solarium może zależeć od temperatury otoczenia? Z tym pytaniem zwróciła się do nas czytelniczka, zatrwożona skargami klientów opalających się w jej salonie w godzinach porannych. Skarg było tak dużo, że postanowiła zwrócić się do nas o pomoc. Nie był to jednak list odosobniony, takie pytania trafiają do nas stosunkowo często – najczęściej, gdy zima daje się we znaki, a temperatury na zewnątrz spadają na wiele tygodni poniżej zera. Budynki wychładzają się dość mocno, a rano w wielu salonach panuje stosunkowo niska temperatura. Czy ma to faktycznie wpływ na moc opalania?
Odpowiedź brzmi: Zdecydowanie tak! Ma to wpływ na jakość opalania szczególnie w pierwszych minutach. Dodatkowo spędzenie choćby tylko 2 minut na zimnej płycie akrylowej do najmilszych z całą pewnością nie należy. O tym, jak mocno wpływa na jakość opalania, decyduje kilka czynników.
Zasada działania
Aby zrozumieć zjawisko, należy zadać sobie pytanie, na czym polega świecenie lampy fluorescencyjnej, czyli standardowej świetlówki, i kiedy osiąga ona swoje maksimum w przypadku lampy emitującej również niewidoczne dla naszego oka promienie ultrafioletowe. Jak każda świetlówka, również lampa w solarium potrzebuje czasu, aby osiągnąć maksimum swojej mocy. Dzieje się tak dlatego, że napędem w tego rodzaju lampach jest rtęć. Zawarta w każdej z lamp odrobina rtęci działa w pełni sprawnie tylko wtedy, gdy jest całkowicie rozpuszczona, czyli przybiera formę lotną, potocznie zwaną oparami rtęci. Jako metal ma ona jednak bardzo niekorzystną dla nas przypadłość. Jest nią samoistny powrót do stanu stałego uzależniony od temperatury i warunków otoczenia. Jeśli jej długo nie pobudzamy do pracy i obniżamy temperaturę otoczenia, potrafi ona powrócić do stanu stałego, zespalając się w małe kuleczki. Jeśli lampa leżałaby parę miesięcy lub nie była jeszcze nigdy używana, to na ponowne całkowite rozproszenie rtęci potrzebować będziemy nawet kilkunastu minut pracy lampy. Na szczęście nie potrafi ona się powrotnie zespolić w czasie jednej nocy, a więc poranne problemy wynikają nie ze stanu rtęci, ale z niskiej temperatury otoczenia. Z pewnością początki zjawiska zespalania rtęci też odgrywają jakąś rolę, ale do ich odwrócenia wystarczy kilkanaście sekund pracy lampy. Im dłużej lampa nie pracuje, tym dłużej będziemy ją musieli rozgrzewać. Rozgrzewanie lampy fabrycznie nowej, w której rtęć prawie zawsze jest w stanie częściowo zespolonym, znane jest jako formatowanie nowych lamp, czyli takich, które nigdy jeszcze nie pracowały w solarium lub leżały wiele miesięcy w magazynach. Z chwilą włączenia lampy temperatura wewnątrz lampy na skutek wyładowań podnosi się, a rtęć w niej zawarta zaczyna parować i przechodzić w stan lotny. Dopiero z chwilą, gdy rtęć jest całkowicie rozpuszczona, lampa może osiągać maksimum swojej mocy. Jest jeszcze drugi parametr, od którego zależy ilość emitowanych przez lampę promieni. Jest nim temperatura pracy. Optymalna dla lamp w solarium jest 39-42 stopni. Zależy ona od konstrukcji lampy i długości elektrody. W temperaturze określonej jako temperatura pracy lampy emitują maksymalną ilość światła, rtęć pracuje wtedy najbardziej efektywnie pod warunkiem, że jest całkowicie rozpuszczona w gazie zawartym wewnątrz lampy, którym zazwyczaj jest argon. Pomyślmy, ile czasu potrzebne jest na podgrzanie wnętrza lampy do temperatury 42 stopni i jak się to ma do przypadku, gdy w solarium panuje temperatura 25 stopni, np. w lecie, i jak może to wyglądać w zimie, kiedy pomieszczenia zostają wychłodzone np. do 15 stopni. Uwaga! Wraz z pomieszczeniem wychładzamy również całe urządzenie. Jeśli podczas pracy urządzenie pobiera powietrze z pomieszczenia w celu schładzania lamp i nie ma odpowiedniego układu inteligentnej regulacji ilości powietrza pobieranego i mieszanego z tym już przez lampy podgrzanym, to urządzenia stojące w bardzo zimnej kabinie mogą nie osiągnąć maksimum swojej skuteczności nawet w ciągu 3 minut. Dlatego warto sprawdzić, jak działają układy sterowania ilością powietrza zaciąganego do schładzania i jak wygląda ustawienie samej elektroniki urządzenia opalającego. Ustawienia takie mogą nam pomóc w szybkim znalezieniu zależności i usunięciu problemu przez odpowiednie dopasowanie parametrów.
Niestety, w większości przypadków ustawień takich może dokonać tylko serwisant. Jeśli znamy się wystarczająco dobrze na elektronice lub posiadamy odpowiedni sprzęt, możemy również sami zmienić ustawienia urządzenia dotyczące temperatury pracy, chłodzenia oraz stopnia schładzania lamp.
Ustawienia wentylacji i klimatyzacji
W wielu urządzeniach grupy JK mamy od lat możliwość ustawienia prędkości obrotowej wentylatora głównego podczas rozruchu urządzenia. Jeśli nasze pomieszczenia schładzane są w nocy do temperatury poniżej 20 stopni, to w okresie zimowym powinniśmy zadbać o to, aby moc początkowa wentylatora głównego nie była ustawiona na 100%. Drugim parametrem jest temperatura pracy samej lampy oraz ta, która ustala wartość progową dla włączenia się klimatyzacji. W wielu salonach właściciele nie mają pojęcia, że takie parametry można ustawić i dostosować się w ten sposób optymalnie do pory roku. Dopasowanie to polega na wykorzystaniu początkowego czasu pracy lamp do ich szybkiego rozgrzania, a następnie do ogrzewania kabiny, jak i całego pomieszczenia. Szereg urządzeń posiada również regulację umożliwiającą dostosowanie pracy układu chłodzenia do temperatury panującej w kabinie lub mierzonej przez czujnik zaciągający z niej powietrze. Te wszystkie parametry wraz z układem recyrkulacji powietrza mogą wpływać na czas rozgrzewania się lampy w solarium do zadanej temperatury pracy. Po osiągnięciu jej łóżko powinno samoczynnie wyrzucać całe zużyte do chłodzenia lamp powietrze na zewnątrz lokalu lub do szybu wentylacyjnego.
Wszystko w naszych rękach
Jeśli więc jako właściciele zbagatelizujemy ten problem i nie zadbamy o to, aby lampy osiągały w okresie zimowym jak najszybciej określoną temperaturę pracy, to musimy liczyć się z tym, że nasi klienci będą słusznie narzekać. W kilku salonach spotkałem się z pomocniczym rozwiązaniem tego problemu. Klient, który opalał się jako pierwszy, otrzymywał gratis 2 minuty na rozgrzanie się lamp, jak i samego urządzenia. Położenie się na nago na płycie akrylowej, której temperatura wynosi 16 stopni, nie należy do najmilszych czynności. Innym sposobem na zimne płyty i lampy jest uruchomienie urządzeń bez klienta, np. na 3 minuty. Czy jest to ekonomicznie poprawne? Tego nie wiem, ale pewnie można byłoby to wyliczyć. Może po takim wyliczeniu dojdziemy do wniosku, że nie warto obniżać temperatury pomieszczeń do 15 stopni w okresie zimowym.
Leszek Kryniewski
więcej w Solarium nr 60