Aktualny numer
64

Newsletter

(e-mail)

dlaczego warto mieć newsletter?

Strona główna | Spis treści |Archiwum

Zdrowie

Przygotowanie skóry do urlopu

Wiosna w pełni i nieuchronnie zbliża się sezon plażowy – lato. Ludzie jak co roku zaczną masowo i intensywnie korzystać z dobrodziejstw słońca – podczas weekendów, urlopów czy po prostu popołudniami... Tysiące przy okazji zaliczą letnią urlopową „spaleniznę”, czyli podrażnienie wywołane pierwszym kontaktem nieopalonej skóry z agresywnym ultrafioletem. A przecież do plażowania można się przygotować w profesjonalnym salonie solaryjnym.

Przygotowanie skóry do urlopu

Czy musi boleć?

Chyba każdy choć raz w życiu doświadczył skutków zbyt długiego opalania. Pierwszy kontakt bladej skóry z agresywnym słońcem kończy się z reguły podobnie – zaczerwienienia, pieczenie, unikanie słońca przez najbliższe dni, niemożność położenia się na plecach czy brzuchu, bolesne odczuwanie każdego dotyku... Niestety, wciąż wiele osób uważa, że jest to nieodłączny element letniego wypoczynku. Że nie ma rady – żeby się opalić, trzeba się spalić. Jeżeli ktoś wybiera się na słoneczny urlop, nie mając wcześniej kontaktu ze słońcem – jedyną radą na bezpieczne plażowanie jest rozsądne dawkowanie ultrafioletu. W praktyce oznacza to, że pierwszego dnia można opalać się maksymalnie jakieś pół godziny, potem sukcesywnie zwiększać dawkę. Jednak i to nie gwarantuje uniknięcia podrażnienia skóry. Wszystko zależy oczywiście od indywidualnych predyspozycji i kilku innych czynników. Najważniejsze jest to, by unikać tzw. poparzeń wtórnych – czyli wystawiania już podrażnionej skóry na promienie słoneczne. Z normalnym podrażnieniem skóra sobie poradzi, natura nie jest głupia i wyposażyła nas w mechanizmy umożliwiające regenerację – pod warunkiem, że zapewnimy jej ku temu warunki. Zaczerwienienie, swędzenie i ból to sygnał od skóry: „nie wystawiaj mnie na słońce, daj mi się zregenerować” – i nie powinno się jej poddawać działaniu UV, dopóki objawy podrażnienia nie ustąpią. Jeśli to zrobimy – zakłócimy ten naturalny rytm odnowy komórek i szkody wyrządzone przez UV okażą się nieodwracalne. To właśnie jest poparzenie wtórne – czyli parzenie skóry już poparzonej. Trochę jak dobijanie rannego. Producenci preparatów z filtrami sugerują nakładanie ich na skórę w dużej ilości w każdym momencie, także przed każdym wejściem i po każdym wyjściu z wody. Oczywiście, każdy z urlopowiczów nie ma na plaży nic lepszego do roboty, tylko smarować się co pół godziny toną kremu… Wiemy wszyscy, jak często jest to zaniedbywane, przeważnie ludzie smarują się raz, i to niedokładnie. To smarowanie to raczej formalność, a sam preparat, choćby miał SPF 100, w takiej sytuacji nic nie pomoże. Naturę trudno jest oszukać. Jeżeli ktoś chce faktycznie cieszyć się z uroków słońca na plaży, nie może wyjść na nią blady. Do urlopu skórę należy przygotować, czyli najzwyczajniej w świecie opalić ją – spokojnie, stopniowo i w kontrolowanych warunkach. W solarium.

Modzel świetlny

W kobiecych czasopismach pojawiają się czasem opinie, że opalanie w solarium nie zabezpieczy skóry przed poparzeniem na naturalnym słońcu. Tymczasem tak naprawdę to, czy uzyskana w salonie opalenizna przygotuje nas do bezbolesnego pobytu na słońcu, zależy po prostu od stylu opalania i od urządzeń (a właściwie lamp), na których się opalamy. Jedno jest pewne: na plaży każda, nawet najlżejsza opalenizna jest lepsza niż żadna. Opalenizna to nic innego jak swoista bariera ochronna chroniąca skórę przed promieniami ultrafioletowymi. Opalanie nie wiąże się wbrew pozorom wyłącznie z przyciemnieniem skóry, ale również z jej zgrubieniem. To zgrubienie – niewidoczne dla oka – nosi nazwę „modzelu świetlnego” i nie jest niczym innym jak mechaniczną zaporą dla promieni UV. Zgrubienie skóry, podobnie jak wytwarzanie nowych pigmentów to efekt działania promieni ultrafioletowych z pasma UVB. Nabycie opalenizny „ochronnej” wymaga po prostu racjonalnego opalania na urządzeniach nieagresywnych, niskociśnieniowych. Nie chodzi tu wszak o maksymalne przyciemnienie skóry – to ma się stać na słonecznej plaży, ale o oswojenie organizmu z promieniowaniem i wspomniane już uodpornienie. Mówiąc o działaniu promieni z pasma UVB, nie można zapomnieć o syntezie witaminy (a właściwie hormonu) D3, którą powodują. Substancja ta jest kluczowa dla odporności komórek i aktywacji procesów naprawczych w organizmie – również w poddanej działaniu ultrafioletu skórze. Jej odpowiedni poziom zapewnia więc lepsze zabezpieczenie przed przedawkowaniem ultrafioletu.

Suplementacja

Proces uodporniania skóry na promieniowanie UV należy prowadzić na wielu frontach. Opalanie to tylko jeden z aspektów, skórze i generalnie całemu organizmowi trzeba pomóc – najlepiej poprzez odpowiednio prowadzoną suplementację. Jedyną drogą dostarczenia organizmowi cennych składników, które mogą mieć wpływ na jej odporność i kondycję, jest droga pokarmowa (nie dotyczy to oczywiście witaminy D3). Do tej grupy zaliczyć można choćby B-karoten, jeden z najsilniejszych, najskuteczniejszych znanych obecnie antyoksydantów (przeciwutleniaczy). Niszcząc wolne rodniki, znakomicie przeciwdziała powstawaniu nowotworów oraz przedwczesnemu starzeniu się skóry. Pożądanymi składnikami są również znane ze swych „odmładzających” właściwości witaminy E i C. Dzięki tym substancjom skóra nabiera odporności na szkodliwe skutki promieniowania UV i jednocześnie znacznie lepiej wykorzystuje pozytywne aspekty działania ultrafioletu. Nie traci elastyczności, nie wysusza się, znacznie lepiej opiera się szkodliwemu działaniu wolnych rodników. Te i inne składniki najlepiej dostarczać razem z pokarmem – zrównoważona dieta jest tu niezastąpiona. Jednak w dzisiejszym, zagonionym świecie bardzo wiele osób zaniedbuje właściwe odżywianie. W takiej sytuacji z pomocą przychodzą wszelkiego rodzaju suplementy, czyli preparaty zawierające zestaw cennych składników, ale nie sklasyfikowane jako leki. To ostatnie umożliwia sprzedawanie ich w różnych punktach, nie tylko w aptekach. Nic nie stoi zatem na przeszkodzie, by znalazły się w ofercie profesjonalnego salonu. Na rynku dostępnych jest bardzo wiele różnych preparatów, nawet firmy z naszej branży zaczynają wprowadzać je do swojej oferty. Warto się tym bliżej zainteresować, to może być całkiem niezły pomysł na poprawę kondycji finansowej salonu.

Kosmetyki w solarium

Klient, który wybiera się na urlop, raczej nie ruszy w drogę bez odpowiedniego zestawu kosmetyków. Klika godzin spępach, skoro może to zrobić w salonie solaryjnym, w którym przygotowuje się do urlopu? Dlaczego salon ma ograniczać swoją ofertę tylko do opalania? Czy ktoś zabrania sprzedaży w solariach profesjonalnych produktów do opalania na plaży? Nie! A jeśli takiego zakazu nie ma, dlaczego nie skorzystać z szansy podniesienia swoich dochodów? Na rynku jest wiele preparatów i jeśli chcemy być konkurencyjni, nasza oferta musi być wyjątkowa, inna niż wszystko, co możemy znaleźć w drogeriach i hipermarketach. Tu z pomocą przychodzą producenci kosmetyków solaryjnych – w ich ofercie znaleźć można również kosmetyki plażowe, zwierające filtry. Przed sezonem urlopowym warto rozważyć możliwość włączenia ich do asortymentu proponowanego przez salon.

Michał Domański
więcej w Solarium nr 61

Strona główna | Spis treści |Archiwum

PRESS & MEDIA | Solarium | Cabines | Słoneczny portal | konkurs Helios | Solitudes | VTM