Strona główna | Spis treści |Archiwum
Słońce, urlop i solarium
Zmiany klimatyczne – czyli fakt, że w poszczególnych porach roku zmienia się stopień nasłonecznienia – zmusiły ewolucję do tego, aby obdarzyła nas wyjątkowym mechanizmem pozwalającym dopasować się do nich. Osobnicy rasy białej, zamieszkujący strefy klimatyczne o zmiennej temperaturze, a więc i stopniu nasłonecznienia uzależnionego od pory roku, są wyposażeni w genialny proces melanogenzy, czyli możliwości automatycznego tworzenia większej ilości pigmentu. Można powiedzieć, że jest on tworzony na zawołanie i uzależniony ściśle od potrzeb. Jest potrzeba – ciemniejemy, nie ma potrzeby – rozjaśniamy swoją skórę, dopasowując jej kolor do mocy rumieniotwórczej słońca w danej porze roku.
Problem, którego ewolucja nie była w stanie przewidzieć
Ewolucja nie przewidziała wymyślenia przez człowieka samolotów, umożliwiających szybkie przemieszczanie się ludzi w strefy klimatyczne, do których są niedostosowani pod względem stopnia nasłonecznienia. Co z tego wynika? Jeśli chcemy zdrowo obcować ze słońcem i czerpać korzyści płynące z niezbędnego nam do egzystencji opalania, za dbajmy o to, aby inteligentnie dopasować się do praw ustalonych przez naturę. Dzięki słońcu i syntezie witaminy D3 nasz organizm może zdrowo się rozwijać i cieszyć odpornością na wszelkie choroby. Wiedząc już to, czego natura nie mogła przewidzieć, postarajmy się sami zniwelować nieporozumienie ewolucyjne, jakim jest całkowicie źle pojmowane opalanie się. Jak zwykle wystarczy podglądnąć naturę, aby dojść samemu do poprawnych i zarazem logicznych wniosków. Zadajmy sobie proste pytanie: dlaczego w czasie, kiedy rdzenny mieszkaniec Afryki jest cały czas czarny, Norweg, Szwed czy Anglik jest biały jak kreda, pozbawiony przez naturę pigmentu zarówno w skórze, jak i włosach, a nawet tęczówce oka. Czy jest to psikus natury, czy może idealne przystosowanie danej rasy człowieka do szerokości geograficznej, w jakiej od wielu pokoleń żyje? Natura nie robi nic bez powodu, tak więc nietrudno jest odpowiedzieć sobie na pytanie, czy Afrykanin jest ciemny dlatego, by nie zobaczyć go w nocy, czy może ma to inną, związaną ściśle ze słońcem przyczynę. Dlaczego Norwegowie są tacy biali? Czy dlatego, by nie dostrzegły ich w śniegach niedźwiedzie polarne, czy może dlatego, że znikoma ilość słońca w Norwegii nie byłaby w stanie w ciemniejszej skórze syntetyzować niezbędnej do życia witaminy D3? Takie przystosowanie koloru skóry do mocy słońca natura uznała za optymalne.
Co nam grozi?
Naruszanie tego naturalnego porządku rzeczy – choćby właśnie przez wyjazdy w bardziej nasłonecznione rejony czy nierozsądne korzystanie z uroków letniego słońca – wiąże się z określonymi zagrożeniami. Najczęściej mówi się o raku skóry. Wielogodzinna ekspozycja skóry na słońce podnosi ryzyko zachorowania, dodatkowo uzależnione od uwarunkowania genetycznego. Rozmawiając z praktykującym chirurgiem onkologiem, dowiadujemy się, że rak skóry to choroba, która dotyka często w późniejszym wieku ludzi o stosunkowo jasnej karnacji, którzy to wiele godzin życia spędzili na słońcu lub ulegali częstym poparzeniom słonecznym. Było to związane najczęściej z posiadaniem ogródka, wcześniejszą emeryturą lub zawodem wykonywanym na powietrzu. W tym ostatnim przypadku choroba nie dotyczyła ludzi o ciemnej karnacji, lecz tych, którzy do takiej pracy się nie nadawali jakby genetycznie z powodu swojego jasnego fenotypu. Nasz brak wiedzy na temat charakteru poparzeń na skutek energii, jaką niosą z sobą niewidzialne promienie UV, jest głównym powodem tego, że tak często ryzykujemy. Brak podstawowej wiedzy na temat zjawisk zachodzących w skórze podczas opalania prowadzi do tego, że większość z nas bagatelizuje poparzenia i dopuszcza opalanie podrażnionej już skóry, najczęściej dzieje się to na urlopie, ale i nie tylko. Dziwny głos wewnętrzny podpowiada nam wtedy, że przecie urlop mamy tylko jeden i jakoś to już będzie. Niestety, zdrowie mamy też tylko jedno i powinniśmy o tym pamiętać. Podczas wielogodzinnego opalania się, choćby na plaży, w organizmie dochodzić może do poparzeń wtórnych w ramach jednego seansu. Są one głównym powodem powstania mutacji, których duża ilość może doprowadzić do zwiększenia ryzyka zachorowania na choroby nowotworowe. Głębokie i poważne wtórne poparzenia skóry mogą tym samym podwyższyć również ryzyko zachorowania na czerniaka. W przypadku raka podstawnokomórkowego, należącego również do nowotworów złośliwych, jednakże wolno rosnących, śmierć pacjenta jest bardzo mało prawdopodobna. Ogólnie wszystkie odmiany BCC charakteryzują się powolnym przebiegiem i typową lokalizacją na skórze twarzy, nigdy nie uszkadzają gałki ocznej i nie zajmują błon śluzowych. Zgodnie z opracowaniami amerykańskiej fundacji Skin Cancer Foundation rak podstawnokomórkowy (BCC) jest najczęstszym nowotworem złośliwym skóry. Według Skin Cancer Foundation w USA corocznie 800 000 ludzi zapada na tę chorobę. Częstość zachorowań rośnie z wiekiem i jest większa u ludzi rasy białej. Dotyczy głównie osób nadmiernie narażonych na promieniowanie ultrafioletowe światła słonecznego (rolnicy, żeglarze, osoby opalające się bardzo często i długo, np. działkowicze). W zespole Gorlina (OMIM 109400) istnieje genetycznie uwarunkowana skłonność do powstawania raków podstawnokomórkowych skóry, spowodowana mutacją w genie PTCH2 w locus 9q22.3. Ta informacja jest bardzo ważna przy tworzeniu statystyk. W przypadku opalania się na solarium, przy którym seans oraz dawka ultrafioletu jest znacznie ograniczona i dokładnie dozowana, nie może dochodzić do poparzeń wtórnych w ramach jednego seansu, co jest prawdopodobnie przyczyną tego, że do dzisiejszego dnia nie udało się nikomu udowodnić skutku przyczynowego pomiędzy czerniakiem i solarium. Zarówno w solarium, jak i na plaży może dochodzić do niebezpiecznego przedawkowania ultrafioletu z pasma UVA i UVB. Dlatego tak ważne w opalaniu jest umiejętne dozowanie ilości promieni, co w przypadku opalania się na plaży jest prawie niemożliwe. W profesjonalnym solarium możemy natomiast dawkować słońce w sekundach i dobierać odpowiednie do karnacji i oczekiwań klientów rodzaje lamp. Możemy robić to przez cały rok bez względu na pogodę i porę roku. Fakt ten zasługuje na szczególną uwagę, jeśli przyjrzymy się statystykom zachorowań na grypę i inne choroby związane z obniżeniem stopnia odporności naszego organizmu po okresie jesieni i zimy. Związane jest to z całkowitym wykorzystaniem przez nasz organizm nagromadzonych w lecie zapasów witaminy D3. Nie musiałoby do tego dochodzić, gdybyśmy w celach zdrowotnych w miesiącach zimowych raz na trzy tygodnie odwiedzili profesjonalny salon solaryjny i poddali się 10-minutowemu naświetlaniu efektywną długością promieni UV.
Co robić, aby się nie poparzyć afrykańskim słońcem?
Najlepszą receptą na swoją własną urlopową głupotę lub euforyczny stan towarzyszący nam często w pierwszych dniach urlopu jest przygotowanie skóry do urlopu w profesjonalnym salonie solarium. Najlepiej wybrać taki salon, w którym personel posiada wiedzę na temat opalania i światłoterapii, jak i urządzenie opalające wyposażone w odpowiednie lampy. Jeśli salon posiada melanometr, to sprawa przygotowania się w nim do urlopu będzie bardzo prosta. W takim salonie możemy opalać się zawsze pełną dawką UV, nie przekraczając niebezpiecznej granicy podrażnienia skóry. Nasze opalanie może być w takim przypadku nie tylko zdrowe, ale i bardzo efektywne. Na urlop pojedziemy już brązowi, co sprawi, że nikt na plaży nie będzie nas traktował jako nowicjuszy, a na skórze będziemy posiadać naturalny faktor ochronny porównywalny z F 20-40. Uwaga! W przygotowaniu naszej skóry do wyjazdu na urlop nie chodzi tylko o brąz. Powstający, ale niewidoczny modzel świetlny (czasowe zgrubienie naskórka) oraz brąz, zarówno ten wynikający z oksydacji, jak i ilości pigmentu, mogą wytworzyć w naszej skórze naturalną barierę ochronną, jaką w normalnym życiu przed wiekami wytworzyłaby w naszej skórze wiosna. Wiosna to czas, w którym nasza skóra otrzymuje z dnia na dzień coraz większą dawkę promieni UVB. Wynika to z innego niż zimowe (letniego) położenia słońca względem zamieszkiwanego przez nas skrawka ziemi. Proces ten zachodzi w naturze bardzo wolno, uszanujmy więc to zjawisko i nie oczekujmy od opalania cudów. Długość reakcji naszego organizmu na jednorazowe działanie słońca wynosi prawdopodobnie 72 godziny.
Program urlopowy w salonie
Przygotowanie skóry do urlopu to temat, który wiosną staje się bardziej aktualny. W rzeczywistości dzięki dostępności ofert turystycznych na całym świecie może być on świadczony przez cały rok. Daje nam to możliwość zaoferowania czegoś nowego, co sprawi, że klient dostrzeże w naszej usłudze podniesienie stopnia jej jakości. Wprowadzenie programów opalania może się wiązać z zakupem melanometru Skin- Control lub też stworzenia własnego, opartego na wiedzy programu opalania uwzględniającego zadanie klientowi kilku, a czasami kilkunastu pytań. Jeśli zdecydujemy się na zakup melanometru, to warto równocześnie zadbać o szkolenie obsługi oraz wprowadzić historię wizyt klienta. Sprawę może praktycznie załatwić sam wydruk ze SkinControl, w razie jego braku możemy sporządzić specjalny harmonogram wizyt, który to wypełnimy ręcznie lub przy pomocy komputera. Pamiętajmy, że przygotowanie skóry do urlopu lub do wyjazdu, np. do pracy w inną strefę klimatyczną, charakteryzującą się wysokim stopniem nasłonecznienia, jest optymalną i zarazem naturalną metodą uniknięcia szkód, jakie wyrządza nam nadmiar słońca podczas zbyt długiego z nim obcowania. Takie zbyt długie obcowanie ze słońcem nie dopasowanym do genetycznego koloru naszej skóry to standard dla wielu z nas podczas każdego urlopu, może warto o tym samemu pamiętać i uczulić też naszych klientów. Taka informacja w ramach edukacji może przyczynić się do zwiększenia naszych obrotów i zwiększyć stopień zadowolenia klientów z naszych usług.
Leszek Kryniewski
więcej w Solarium nr 61