Aktualny numer
64

Newsletter

(e-mail)

dlaczego warto mieć newsletter?

Strona główna | Spis treści |Archiwum

Wywiad

Vacumaster - Rewolucja w treningu podciśnieniowym

Na rynku ukazał się nowy produkt znanego polskiego producenta profesjonalnych urządzeń do rollmasażu. Po spektakularnym sukcesie rynkowym Rollmastera firma postanowiła wprowadzić do oferty urządzenie do treningu podciśnieniowego – Vacumaster. Zadaliśmy sobie pytanie: czym różni się ten produkt od innych istniejących na rynku? I czy popyt na tego rodzaju maszyny może być w sytuacji kryzysowej aż tak duży, by wprowadzać na rynek kolejną? Odpowiedzi na te pytania poszukaliśmy bezpośrednio u producenta.

Wywiad z Piotrem Małeckim

Panie Piotrze, czy Pana zdaniem na naszym rynku jest faktycznie miejsce na kolejne urządzenie tego rodzaju?

Piotr Małecki: Tak, zdecydowanie. Od wielu lat obserwujemy rynek maszyn typu vacu, które przyszły do nas – podobnie jak masaż rolkowy – z Niemiec. Charakterystyczną cechą tego rynku było wzorowanie się wszystkich producentów na jednym typie konstrukcji. Właśnie to przyczyniło się do tego, że trzy lata temu zrezygnowaliśmy z wprowadzenia naszej bieżni na rynek. Konstrukcje, które mogłyby uchodzić za sprawdzone, nie cieszyły się zbyt dobrą opinią użytkowników. Kontynuowaliśmy więc prace nad własną konstrukcją, która w założeniu miała być wolna od wszystkich wad urządzeń już dostępnych.

Czyli Vacumaster miał się ukazać na rynku przed Rollmasterem?

P.M.: Tak, Rollmaster w założeniach miał być uzupełnieniem serii urządzeń do treningu fitness z uwzględnieniem modelowania sylwetki oraz silnego prozdrowotnego aspektu ćwiczeń. Dziś wprowadzamy faktycznie urządzenia, od których chcieliśmy zacząć, urządzenia, którego doskonałym i zalecanym przez fizykoterapeutów uzupełnieniem jest maszyna do rollmasażu.

Co dokładnie było powodem tego, że Vacumaster nie pojawił się na rynku jako pierwszy?

P.M.: Powodów było kilka. Rozwiązania techniczne planowane w naszym urządzeniu nie spełniały do końca naszych oczekiwań. Głównym problemem – z którym zresztą boryka się większość urządzeń na rynku – była ciągła i bezawaryjna praca. Poszukiwania zadowalających rozwiązań trwały dwa lata. Nie chcieliśmy popełnić falstartu, wypuszczając na rynek urządzenie nie sprawdzone – i jestem pewien, że warto było poczekać. Drugim powodem jest fakt, że sami sobie stawiamy wysoko poprzeczkę i mamy nieco inne wizje urządzeń, które produkujemy. Muszą być po prostu lepsze jakościowo i bardziej nowatorskie niż produkty konkurencji. Rollmaster różni się diametralnie od wszystkich innych urządzeń do rollmasażu – myślę, że nasi klienci, którzy posiadają go w swoich salonach, wiedzą o tym najlepiej. Swoją drogą, to właśnie im możemy po części podziękować za cenne wskazówki dotyczące użytkowania maszyn typu vacu. Dzięki temu stworzyliśmy serię maszyn, w których nie tylko wyeliminowano główne wady (jak obudowy z żywic epoksydowych, częste awarie bieżni i pomp podciśnieniowych), ale pomyślano o komforcie, atrakcyjnym wyglądzie zewnętrznym i niezawodności w codziennej pracy i eksploatacji.

Proszę opowiedzieć o tym urządzeniu coś więcej.

P.M.: Bardzo mocna konstrukcja gwarantuje jego rewelacyjną stabilność i wytrzymałość. Bogate wyposażenie, doskonała amortyzacja oraz regulowany nawiew pozwalają cieszyć się wysokim komfortem ćwiczeń. Do wyboru mamy 16 programów treningowych. Wielki pas biegowy zapewnia wygodę treningu. Wielofunkcyjny komputer monitoruje i za pośrednictwem nowoczesnego wyświetlacza LED przekazuje użytkownikowi precyzyjne dane dotyczące na przykład jego bieżącego tętna, umożliwia analizę rezultatów treningów i kontrolę ćwiczeń. Funkcjonalnym rozwiązaniem są przyciski szybkiego wyboru prędkości (0,8–20 km/h) i kąta nachylenia (0–15%). Wygodne uchwyty z wbudowanymi sensorycznymi czujnikami i pas na tors umożliwiają kontrolę pulsu podczas ćwiczeń.

Jakiego rodzaju podzespoły zostały użyte do budowy Vacumastera?

P.M.: Do budowy naszych maszyn użyliśmy profesjonalnych bieżni z rynku amerykańskiego. Są one produkowane w Niemczech, co gwarantuje niezawodność i jakość przewyższającą produkty pochodzące z azjatyckich fabryk amerykańskich koncernów. Profesjonalne oraz półprofesjonalne bieżnie amerykańskich marek produkowane są zazwyczaj w Niemczech, urządzenia do użytku domowego pochodzą najczęściej z Chin. Mimo że nie mamy obaw w stosunku do jakości bieżni, poddajemy je znacznej modernizacji i dopasowaniu do naszych potrzeb. Pamiętajmy, że bieżnia w urządzeniach vacu pracuje w zupełnie innych warunkach, których konstruktor bieżni do klubu fitness nie zakładał. Zwiększona moc silnika nie zawsze jest dobrym rozwiązaniem, ponieważ nie gwarantuje bezawaryjnej pracy, lecz tylko to, że sama bieżnia może poradzić sobie z większym ciężarem osoby ćwiczącej. Dla nas ważne jest jednak zarówno jedno, jak i drugie. Zwiększanie ciężaru osoby ćwiczącej poprzez docisk wywołany podciśnieniem, jak i temperatura pracy bieżni muszą być uwzględnione w programie sterującym maszyną.

Obecnie macie w ofercie dwie wersje urządzenia, oznaczone symbolami LC oraz FC. Czym się one od siebie różnią?

P.M.: Pierwszą różnicę widać w cenie, za którą idzie wartość samej bieżni. Skrót LC pochodzi od angielskiego określenia przeznaczenia urządzeń Light Commercial. Możemy je przetłumaczyć jako semiprofesjonalne. FC (Full Commercial) to już pełny profesjonalizm, co oznacza, że urządzenie nadaje się w pełni do zastosowań komercyjnych. Jak już wspomniałem, w urządzeniach LC oraz FC jedyną różnicą jest seria bieżni użytych w maszynie. Bieżnia w wersji FC wyposażona jest w silnik umożliwiający ciągłą pracę z klientem o wadze nawet do 190 kg. Obydwie bieżnie przeznaczone są jednak do ciągłej pracy w klubie fitness i – po odpowiednim dopasowaniu – do innych bardzo specyficznych warunków eksploatacji. O tym dopasowaniu nie mogę powiedzieć nic więcej, bo można je uznać za tajemnicę technologiczną firmy.

Bieżnia to niewątpliwie „serce” urządzenia, ale nie tylko ona jest ważna. Jakich jeszcze nowatorskich rozwiązań może oczekiwać klient, kupując Vacumastera?

P.M.: Wprowadziliśmy dużo innowacji poprawiających zarówno wygląd, jak i komfort ćwiczeń. Dodatkowo ułatwiliśmy samą eksploatację, zarówno z punktu widzenia właściciela, jak i serwisanta. Jednym z najcięższych wyzwań, przed jakim stanęliśmy, było wyeliminowanie problemu, z którym borykają się właściwie wszystkie urządzenia z obudową z żywicy epoksydowej. Chodzi o nieprzyjemny zapach i brak higieny. Dlatego przy jego produkcji po prostu zrezygnowaliśmy – i to jest rozwiązanie pionierskie – z utwardzanej żywicy epoksydowej. Jej intensywny, przykry zapach znamy dobrze z plastikowych kajaków, rowerów wodnych czy żaglówek. Dodatkowo urządzenie jako pierwsze i na razie jedyne na rynku zostało wyposażone w system odkażania, który znacznie podnosi komfort i higienę ćwiczeń. Przykre zapachy nie są „zagłuszane” rozpylaniem innego zapachu, jak to ma miejsce w innych urządzeniach. My używamy systemu ACC. O szczegółach nie chcę mówić – dość powiedzieć, że zwalczamy bakterie i dbamy o dobre samopoczucie klienta.

wywiad z Piotrem Małeckim
więcej w Solarium nr 61

Strona główna | Spis treści |Archiwum

PRESS & MEDIA | Solarium | Cabines | Słoneczny portal | konkurs Helios | Solitudes | VTM