Szanowni Państwo,
„Solarium” nr 64 to wydanie pożegnalne. Realia rynkowe są bezlitosne i funkcjonowanie w sprzeczności z nimi jest po prostu niemożliwe. Od dłuższego czasu mogli Państwo obserwować słabnące zainteresowanie firm handlowych i producentów reklamowaniem się na łamach czasopisma – a to właśnie reklamy były naszym jedynym źródłem utrzymania.
Byliśmy z Państwem przez ponad 10 lat. Informowaliśmy o rynkowych nowościach, radziliśmy, jak efektywnie i profesjonalnie prowadzić salon solaryjny. Na naszych stronach można było znaleźć informacje z dziedziny techniki solaryjnej, ekonomii i marketingu. Na bieżąco śledziliśmy doniesienia na wszystkie tematy związane z opalaniem. Wsłuchiwaliśmy się uważnie w głosy środowiska naukowego, zwłaszcza tej jego części, która zachowała niezależność i nie poddała się obowiązującej „polityce informacyjnej” odnoszącej się do słońca i opalania. Przybliżyliśmy wiele wybitnych postaci – począwszy od historycznych pionierów światłoterapii, po naukowców zajmujących się tym problemem obecnie. Staraliśmy się bronić branży przed atakami, zarówno na łamach czasopisma, jak i na każdym innym polu.
W tym numerze również przygotowaliśmy dla Państwa porcję wiedzy, która – mamy nadzieję – przyda się podczas codziennej pracy. W artykule „Kobieta – klient strategiczny” przypominamy w pewnym sensie o korzeniach branży solaryjnej i jej najważniejszej grupie docelowej – czyli właśnie kobietach. Jak z nimi rozmawiać, jak rozpoznać ich potrzeby, tak by związały się z naszym salonem? Każdy wie, że w dzisiejszych czasach o klienta trzeba zadbać, warto więc wiedzieć, jak zrobić to skutecznie.
„Fikcyjna epidemia” – w artykule o tym tytule wracamy do problemu czerniaka, który w świetle najnowszych doniesień płynących z mediów przybrał rozmiary epidemii, ale tylko w statystykach. W rzeczywistości skala zachorowań nie zmienia się od lat, lecz w szumie informacyjnym, jaki powstał wokół tego problemu, prawda wydaje się niestety najmniej istotna.
W numerze nie mogło zabraknąć informacji o witaminie D i jej wpływie na organizm. W artykule „Sceptycy i optymiści” przedstawiamy możliwie obiektywnie reakcje środowisk naukowych na rewelacje dotyczące tego hormonu. W ostatnim numerze „Solarium” znajdą Państwo szereg publikacji, w których piszemy, jak witamina D wpływa na konkretne aspekty naszego życia i zdrowia.
Opisujemy również – po raz kolejny zresztą – zjawisko, które swego czasu zostało uznane za swego rodzaju krok w ewolucji opalania. Chodzi o syntetyczną formę hormonu – melanotropiny, której wstrzykiwanie pobudza proces melanogenezy. Ta forma przyciemniania skóry zyskuje nowych zwolenników, a w Australii uznana została nawet za zdrowszą alternatywę opalania i jest polecana jako sposób na uniknięcie ryzyka zachorowania na raka skóry. Czy rzeczywiście mamy do czynienia z „cudownym środkiem”, czy może jednak sprawa nie jest tak oczywista?
Żegnając się z naszymi Czytelnikami, pragniemy Państwu życzyć wszystkiego najlepszego i wielu sukcesów w codziennej działalności. Branżę solaryjną czekają niewątpliwie spore przeobrażenia – oby były to zmiany na lepsze!
Redaktor naczelny